Barcelona chce podnieść klauzulę Hamzy dziesięciokrotnie. Lekcja po Dro wreszcie odrobiona
Barcelona negocjuje poprawienie kontraktu Hamzy Abdelkarima i chce podnieść jego klauzulę z 15 do 150 mln euro po odejściu Dro do PSG.
FC Barcelona rozpoczęła rozmowy w sprawie poprawienia kontraktu Hamzy Abdelkarima. Według dziennika „Sport” przedstawiciele klubu spotkali się z agentem osiemnastoletniego napastnika, Christianem Emile’em. Główny punkt negocjacji jest konkretny: klauzula odstępnego ma wzrosnąć z 15 do 150 milionów euro.
Spotkanie miało odbyć się dwa dni temu w ośrodku treningowym Barcelony. Rozmowy zmierzają w dobrym kierunku, ale porozumienie nie zostało jeszcze oficjalnie ogłoszone. Na razie mówimy o planie klubu i trwających negocjacjach, a nie podpisanym kontrakcie.
KONTRAKT DO 2029 ROKU JUŻ NIE WYSTARCZA
Hamza został wykupiony z Al-Ahly w czerwcu. Barcelona uruchomiła opcję opiewającą na 1,5 miliona euro, do której mogą dojść bonusy, i związała zawodnika umową do 30 czerwca 2029 roku. Minęło zaledwie kilka miesięcy, a klub już uznał, że warunki wymagają kolejnego zabezpieczenia.
Trudno się dziwić. Egipcjanin strzelił cztery gole w okresie przygotowawczym i zakończył go jako najlepszy strzelec zespołu. Hansi Flick włączył go do pierwszej drużyny, a Barcelona umieściła napastnika na liście A zgłoszonej do Champions League.
Przy tak szybkim rozwoju 15 milionów euro przestało wyglądać jak zapora. Dla dużych europejskich klubów byłaby to raczej cena umożliwiająca rozpoczęcie rozmowy bez potrzeby negocjowania z Barceloną. Tym razem działacze postanowili zareagować przed odebraniem telefonu z Paryża.
Nowa klauzula miałaby wynosić 150 milionów euro. Podwyżka jest dziesięciokrotna, choć droga od spotkania z agentem do podpisu nadal pozostaje otwarta. Barcelona nie potwierdziła zawarcia porozumienia ani nowych warunków umowy.
DRO POKAZAŁ, JAK DZIAŁA NISKA KLAUZULA
Punktem odniesienia pozostaje odejście Pedro „Dro” Fernándeza do Paris Saint-Germain w styczniu 2026 roku. Pomocnik miał w Barcelonie klauzulę wynoszącą sześć milionów euro. PSG ostatecznie zgodziło się zapłacić ponad osiem milionów, lecz Katalończycy i tak stracili zawodnika, którego Flick wcześniej wprowadził do pierwszego zespołu.
Joan Laporta nazwał wtedy całą sytuację „nieprzyjemną”. Barcelona miała przygotowane nowe warunki dla Dro, ale piłkarz wybrał Paryż i podpisał z PSG kontrakt obowiązujący do 2030 roku. Klub przekonał się, że ustne ustalenia i poczucie przywiązania do herbu nie są szczególnie skuteczną blokadą transferową, gdy w umowie znajduje się osiągalna klauzula.
Przy Hamzie zarząd nie chce czekać na powtórkę. Różnica polega na tym, że Egipcjanin ma ważny kontrakt jeszcze przez prawie trzy lata, a rozmowy dotyczą przede wszystkim lepszych warunków i zdecydowanie wyższego zabezpieczenia.
To reakcja rozsądna, choć również bardzo barcelońska: najpierw ustalić klauzulę na 15 milionów euro, zobaczyć kilka udanych występów, a następnie przesunąć przecinek o jedno miejsce. Na szczęście tym razem klub robi to, zanim zainteresowany kupiec pojawi się z gotowym przelewem.
HAMZA NIE JEST PROBLEMEM
W całej historii trudno znaleźć powód do krytykowania zawodnika. Hamza wykorzystał szanse otrzymane podczas przygotowań, dobrze zaaklimatyzował się w klubie i nie naciska na odejście. To Barcelona próbuje dostosować kontrakt do pozycji, którą napastnik wypracował szybciej, niż zakładano.
Zapłacenie 1,5 miliona euro za młodego reprezentanta Egiptu może okazać się jedną z najlepszych operacji klubu w ostatnim czasie. Właśnie dlatego utrzymywanie klauzuli na poziomie 15 milionów byłoby ryzykiem zupełnie niepotrzebnym.
Spotkanie z agentem jest ważnym krokiem, ale jeszcze nie końcem sprawy. Dopóki nie pojawi się oficjalny komunikat lub podpis zawodnika, klauzula w wysokości 150 milionów euro pozostaje celem negocjacji. Barcelona zna już jednak cenę zbyt późnej reakcji. Dro zadbał o praktyczną część szkolenia.
