Barcelona ma 60 milionów euro marginesu. Wydać zimą czy zachować na kolejną przeprowadzkę?
Barcelona ma według „Sportu” około 60 milionów euro miejsca w limicie kosztów kadry. Klub musi zdecydować, czy wykorzystać je zimą, czy zachować część na kolejny sezon.
W Barcelonie nawet dobra wiadomość finansowa potrafi przyjść z przypisem zapisanym drobnym drukiem. Według dziennika „Sport” klub zakończył letnie okno z około 60 milionami euro niewykorzystanego limitu kosztów kadry. Tyle że nie jest to walizka pieniędzy czekająca na styczniowe zakupy.
To przestrzeń w limicie wyznaczanym przez LaLigę. Barcelona może ją wykorzystać do zarejestrowania nowych kontraktów, ale musi uwzględnić wynagrodzenia, premie oraz roczną amortyzację transferów. Innymi słowy: 60 milionów marginesu nie oznacza możliwości wydania 60 milionów euro na jednego zawodnika bez dalszych konsekwencji.
60 MILIONÓW, KTÓRYCH NIE MA NA KONCIE
Przy transferze za 50 milionów euro i pięcioletniej umowie do limitu kosztów kadry nie zostałaby wpisana od razu cała kwota odstępnego. Liczyłaby się między innymi roczna amortyzacja wynosząca 10 milionów euro oraz pensja zawodnika. Podobne obciążenie pojawiałoby się jednak w kolejnych sezonach.
Barcelona może więc wykorzystać obecny margines podczas zimowego okna, lecz każda styczniowa operacja uszczupli również możliwości klubu w następnym roku. Zarząd dostał trochę swobody, ale nie darmowy bilet do sklepu z napastnikami.
„Sport” informuje ponadto, że Barcelona może zachować niewykorzystaną przestrzeń na kolejny sezon. Według dziennika do przyszłorocznego limitu trafiłoby wtedy 75% odłożonej kwoty. Gdyby klub nie ruszył całych 60 milionów euro, zachowałby około 45 milionów. Decyzja miałaby zostać podjęta przed rozpoczęciem zimowego okna.
Nie jest to oficjalny komunikat LaLigi ani potwierdzony plan władz Barcelony. Na obecnym etapie mówimy o medialnych informacjach dotyczących sytuacji finansowej klubu.
DACH ZNÓW WCHODZI DO SZATNI
Całą kalkulację komplikuje dalsza przebudowa Spotify Camp Nou. Montaż dachu ma rozpocząć się latem 2027 roku i może zmusić drużynę do kolejnej czasowej przeprowadzki. Mniej spotkań na największym stadionie oznacza mniejsze wpływy z dnia meczowego, a przychody mają bezpośredni wpływ na przyszły limit kosztów kadry.
Tutaj również nie ma jeszcze ostatecznej decyzji. Marcowe wypowiedzi Joana Laporty wskazywały na możliwość wykorzystania powiększonego Estadi Johan Cruyff. Prezydent podkreślał wtedy, że klub nie chce wracać na Montjuïc. Nowsze doniesienia ponownie wymieniają jednak Estadi Olímpic Lluís Companys jako możliwe rozwiązanie na część sezonu 2027/28.
Plan stadionowy Barcelony tradycyjnie ma więc więcej wersji niż jeden adres. Pewne jest tylko to, że montaż dachu może ograniczyć wpływy i ponownie odbić się na możliwościach drużyny.
FINANSOWA NORMALNOŚĆ Z GWIAZDKĄ
Obecny margines jest dla Barcelony dobrym sygnałem. Klub nie stoi przed kolejną natychmiastową walką o każdy centymetr miejsca potrzebny do rejestracji zawodników. Nie oznacza to jednak pełnej swobody transferowej.
Władze muszą zdecydować, czy wzmocnić drużynę już zimą, czy zachować część możliwości na sezon, w którym przychody stadionowe mogą ponownie spaść. Wydanie pieniędzy teraz będzie widoczne w kolejnych budżetach, a niewykorzystanie limitu oznacza utratę jednej czwartej odkładanej przestrzeni.
Barcelona ma zatem 60 milionów euro marginesu i co najmniej dwa powody, by nie traktować go jak pieniędzy do natychmiastowego wydania. Klub odzyskał oddech, ale dach Spotify Camp Nou już zagląda do przyszłorocznych rachunków.
