Barcelona ma kolejny „sukces” Gabriela Jesusa. Do historycznego wyniku dołożyła jednego gola
Gabriel Jesus zdobył pierwszą bramkę dla Barcelony i zrównał się z Rivaldo, osiągając 27 goli w Champions League.
Gabriel Jesus potrzebował zaledwie kilku minut w meczu z Feyenoordem, żeby zdobyć pierwszą bramkę dla FC Barcelony. Potem ruszyła produkcja kolejnych powodów do świętowania. Brazylijczyk zrównał się z Rivaldo i zajmuje czwarte miejsce wśród najskuteczniejszych Brazylijczyków w historii Champions League.
Brzmi jak następny rekord wypracowany w Barcelonie? Niekoniecznie. Z 27 goli tworzących ten imponujący dorobek dokładnie jeden padł w koszulce katalońskiego klubu. Pozostałe 26 napastnik przywiózł ze sobą z Anglii. Barça nie zbudowała więc tej historii. Zdążyła jedynie dopisać jej ostatnie zdanie, a medialna feta już wygląda tak, jakby cała książka powstała na Spotify Camp Nou.
KILKA MINUT, JEDEN GOL I KOLEJNE ŚWIĘTO
Gabriel Jesus pojawił się na boisku w końcówce spotkania z Feyenoordem, zmieniając Daniego Olmo. Dwie minuty później wykorzystał dośrodkowanie Lamine’a Yamala i ustalił wynik na 5:1. Był to pierwszy gol Brazylijczyka dla Barcelony, zdobyty w jego drugim występie po transferze z Arsenalu.
Wejście trudno ocenić inaczej niż pozytywnie. Napastnik dostał niewiele czasu, znalazł się w odpowiednim miejscu i zamknął akcję. Właśnie tak powinien zachować się zawodnik z numerem dziewięć. Gabriel Jesus wykonał swoją pracę bezbłędnie. Resztą zajęła się już machina opowiadająca, jak wiele zdążył osiągnąć w nowym klubie.
BARCELONA DOŁOŻYŁA JEDNO Z 27 TRAFIEŃ
Gol przeciwko Feyenoordowi był 27. bramką Gabriela Jesusa w Champions League. Brazylijczyk zrównał się tym samym z Rivaldo. Więcej trafień w tych rozgrywkach wśród piłkarzy z Brazylii mają Neymar – 43, Vini Jr. – 34 oraz Kaká – 30. Tuż za Jesusem i Rivaldo znajduje się Rodrygo z 26 golami.
To naprawdę wartościowe osiągnięcie napastnika. Trzeba jednak pamiętać, gdzie powstawało. Wszystkie wcześniejsze bramki zdobył jako zawodnik Manchesteru City i Arsenalu. Barcelona otrzymała więc gotowego, doświadczonego piłkarza z pokaźnym dorobkiem w Europie, a nie stworzyła kolejnego rekordzisty w kilka dni.
Niby oczywiste, ale przy obecnym tempie produkowania sukcesów z jednego występu warto to zaznaczyć, zanim 26 angielskich goli zostanie symbolicznie wychowanych w La Masii.
RIVALDO DOGONIONY, CHOĆ TO JESZCZE NIE REKORD
Również określenie „czwarty najskuteczniejszy Brazylijczyk” wymaga niewielkiego doprecyzowania. Gabriel Jesus zajmuje czwarte miejsce ex aequo z Rivaldo. Nie wyprzedził byłego gwiazdora Barcelony, tylko wyrównał jego wynik. Samodzielnie obejmie tę pozycję po następnym trafieniu.
Nie zmienia to faktu, że jego statystyki w Champions League wyglądają bardzo solidnie. Jesus od lat potrafi zdobywać bramki w tych rozgrywkach, a Barcelona może teraz korzystać z doświadczenia, które zebrał w poprzednich klubach.
DOBRY POCZĄTEK NIE POTRZEBUJE DOPISYWANIA LEGENDY
Barcelona wygrała 5:1, a nowy napastnik strzelił gola chwilę po wejściu na murawę. To wystarczająco dobry materiał na pozytywną wiadomość. Nie trzeba udawać, że wraz z podpisaniem kontraktu klub przejął również autorstwo całej kariery zawodnika.
Gabriel Jesus zasłużył na pochwałę za skuteczne wejście. Barcelona może cieszyć się, że ma w kadrze czwartego – wspólnie z Rivaldo – brazylijskiego strzelca w historii Champions League. Na razie jednak jego dorobek dla klubu nadal wynosi jedną bramkę. Jedną bardzo udaną, ale wciąż jedną.
