Bernabéu wciąż nie wybaczyło Viníciusowi. Gol i asysta kupiły tylko chwilę ciszy
Vinícius odpowiedział na gwizdy golem i asystą, ale konflikt z częścią kibiców Realu Madryt nadal nie został zakończony.
Vinícius może podpisać kontrakt do 2032 roku, strzelić gola i obsłużyć Kyliana Mbappé efektowną asystą. Na Santiago Bernabéu nadal wystarczy jednak jedno nieudane zagranie, żeby z trybun przypomniano mu wszystkie rachunki z poprzedniego sezonu. Pamięć kibiców Realu Madryt okazuje się znacznie dłuższa niż letnia przerwa.
Podczas środowego spotkania z Realem Sociedad Brazylijczyk ponownie usłyszał gwizdy. Jak opisuje „El País”, reakcja pojawiła się, gdy mecz przestał układać się idealnie, a Vinícius nie wykorzystał jednej z akcji. Nie był to masowy protest całego stadionu, ale wystarczająco głośny sygnał, że część Bernabéu nie uznała nowego sezonu za amnestię.
Vinícius odpowiedział w najlepszy dostępny sposób. W 68. minucie zdobył bramkę na 3:1, a dwanaście minut później efektownie asystował przy golu Mbappé, który skompletował hat-tricka. Real wygrał 4:1, natomiast wcześniejsze gwizdy zamieniły się w oklaski. Na jedną noc udało się przykryć konflikt wynikiem, choć trudno mówić o pełnym pojednaniu. Przebieg spotkania i udział Brazylijczyka przy dwóch golach opisuje również Real Madryt.
Relacja Viníciusa z częścią publiczności zaczęła psuć się pod koniec 2025 roku. Gdy drużyna Xabiego Alonso wpadła w kryzys, skrzydłowy stał się jednym z głównych celów niezadowolenia. Punktem kulminacyjnym były wydarzenia ze stycznia: zwolnienie trenera, odpadnięcie z Copa del Rey z Albacete i wyjątkowo chłodne przyjęcie Brazylijczyka podczas meczu z Levante.
Kibice nie zapomnieli również jego zachowania wobec Xabiego Alonso podczas El Clásico. Do tego doszła słabsza dyspozycja w dwóch poprzednich sezonach oraz ciągnąca się niepewność związana z kontraktem. Gwizdy dotykały też Mbappé, Jude’a Bellinghama, a nawet Florentino Péreza, ale wraz z rozpoczęciem nowych rozgrywek to właśnie Vinícius pozostał jedynym zawodnikiem rozliczanym indywidualnie przy pierwszym poważniejszym błędzie.
José Mourinho próbuje zatrzymać ten konflikt, zanim zamieni się on w stały element każdego meczu na Bernabéu. Portugalczyk publicznie broni swojego zawodnika, mówi o złym traktowaniu przez rywali i niewystarczającej ochronie ze strony sędziów. Jednocześnie po spotkaniu z Realem Sociedad stwierdził, że „kilka gwizdów nikomu nie zaszkodzi”.
Mourinho zdjął Viníciusa w 84. minucie, już po golu i asyście. Sam przyznał później, że wybrał ten moment, aby Brazylijczyk mógł zejść przy oklaskach. Było w tym trochę zarządzania zespołem, a trochę próby terapii zbiorowej. Trener ustawił zawodnika w najlepszym możliwym momencie przed publicznością i pozwolił, aby wynik wykonał za niego najtrudniejszą część rozmowy.
Klub wyraźnie opowiedział się po stronie piłkarza. Na początku sierpnia Real przedłużył jego kontrakt do 30 czerwca 2032 roku. Decyzja władz nie zobowiązuje jednak trybun do podpisania osobnego porozumienia. Bernabéu nadal ocenia Viníciusa akcja po akcji, czasem z cierpliwością mierzoną w sekundach.
Kolejny sprawdzian nadejdzie już przeciwko Máladze. Jeżeli Vinícius ponownie będzie decydujący, część stadionu zapewne znów odpowie oklaskami. Jeśli zacznie od kilku nieudanych dryblingów, stary refren może wrócić bardzo szybko.
Kontrakt obowiązuje do 2032 roku. Rozejm z Bernabéu najwyraźniej podpisywany jest co dziewięćdziesiąt minut.
