Betis odrzucił 43 mln euro za Abde. Barcelona została z pustymi rękami
Betis odrzucił ofertę Evertonu wartą do 43 mln euro za Abde. Barcelona mogła otrzymać około 7 mln euro oraz dodatkowe bonusy.
Everton miał zaoferować Realowi Betis 35 mln euro oraz kolejne 8 mln w bonusach za Eza Abde. Klub z Sewilli odmówił, ponieważ oczekiwał kwoty bliższej klauzuli odstępnego. Barcelona mogła otrzymać z tej operacji nawet 8,6 mln euro. Ostatecznie otrzymała dokładnie tyle, ile zwykle dostaje się za transfer, do którego nie doszło.
Barcelona sprzedała Abde do Betisu, ale zachowała 20% praw do jego przyszłego transferu. Miało to zapewnić dodatkowy zarobek, gdy Marokańczyk rozwinie się w Sewilli i zainteresuje bogatsze kluby. Plan prawie zadziałał. Zabrakło tylko zgody klubu, który faktycznie decydował o zawodniku.
Według informacji z Hiszpanii na ostatniej prostej okna transferowego do Betisu wpłynęła oferta Evertonu. Anglicy mieli zaproponować 35 mln euro podstawy oraz 8 mln zapisanych w bonusach. Łączna wartość operacji mogła więc wynieść 43 mln euro.
Betis uznał jednak tę kwotę za niewystarczającą.
Haro potwierdza odrzucenie oferty
Prezydent klubu Ángel Haro przyznał, że w ostatnim dniu okna pojawiła się poważna możliwość sprzedaży Abde. Betis nie chciał jednak oddawać ważnego zawodnika tuż przed zamknięciem rynku za kwotę wyraźnie niższą od klauzuli odstępnego wynoszącej 60 mln euro.
– W ostatnim dniu pojawiła się świetna okazja do sprzedaży Eza Abde, ale zażądaliśmy zapłacenia klauzuli. Do transakcji nie doszło, więc postanowiliśmy zatrzymać obecny skład – wyjaśnił Haro.
Prezydent nie wskazał publicznie Evertonu i nie podał dokładnej wartości propozycji. Te szczegóły pochodzą z doniesień hiszpańskich mediów. Jego słowa potwierdzają jednak najważniejszą część historii: oferta rzeczywiście wpłynęła, a Betis świadomie ją odrzucił.
Klub z Sewilli wolał zachować skrzydłowego na sezon, w którym występuje w Champions League. Władze Betisu liczą również, że dobre występy Abde pozwolą w przyszłości uzyskać jeszcze wyższą cenę.
Barcelona mogła zarobić nawet 8,6 mln euro
Dla Barcelony przyjęcie oferty oznaczałoby konkretny zastrzyk pieniędzy. Przy 20-procentowym udziale w przyszłej sprzedaży z gwarantowanych 35 mln euro do katalońskiego klubu trafiłoby około 7 mln.
Pozostałe 1,6 mln zależałoby od zapisów dotyczących bonusów. Gdyby Everton wypłacił pełne 43 mln euro, całkowity udział Barcelony mógłby wzrosnąć do 8,6 mln.
Nie można więc napisać, że Barcelona miała zagwarantowane 8,6 mln euro i straciła całą tę kwotę. Pewna część oferty wynosiła 35 mln, a pozostałe pieniądze były uzależnione od spełnienia określonych warunków. Nie zmienia to jednak końcowego obrazu: klub mógł otrzymać co najmniej kilka milionów bez sprzedaży własnego zawodnika.
Byłby to wyjątkowo wygodny zarobek. Całe negocjacje prowadził Betis, pieniądze wykładał Everton, a Barcelona miała jedynie zaczekać na przelew. Niestety dla niej w Sewilli uznano, że 43 mln euro to za mało.
Pieniądze zostały w planach
Decyzja Betisu pokazuje również ograniczenie klauzul procentowych. Barcelona zachowała część praw do Abde, ale nie ma wpływu na to, czy i kiedy zawodnik zostanie sprzedany. Może uczestniczyć w podziale pieniędzy dopiero wtedy, gdy właściciel piłkarza zaakceptuje ofertę.
Tym razem Betis postawił wartość sportową ponad natychmiastowy zarobek. Abde został w drużynie, Everton zachował swoje pieniądze, a Barcelona zachowała 20% nadziei na kolejny transfer.
Na papierze wciąż wszystko wygląda dobrze. Procent nie zniknął, zawodnik może podnieść swoją wartość, a następna oferta może być jeszcze wyższa. Tyle że rachunków nie opłaca się przyszłą możliwością. Barcelona mogła dostać około 7 mln euro już teraz. Zamiast tego może nadal obserwować Abde i kibicować, by ktoś kiedyś zaoferował więcej.
