Błąd Szczęsnego otworzył debatę. Livaković przestaje być tylko zabezpieczeniem
Błąd Wojciecha Szczęsnego przeciwko Racingowi wznowił debatę o hierarchii bramkarzy Barcelony. Dominik Livaković czeka na swoją szansę.
Barcelona pokonała Racing 7:2, ale nawet przy pięciu golach przewagi zdołała wyprodukować temat na kolejne dni. Błąd Wojciecha Szczęsnego przy drugiej bramce rywali ponownie skierował uwagę na hierarchię bramkarzy. Według dziennika „AS” pozycja Polaka jako numeru dwa zaczyna budzić pytania, choć Hansi Flick publicznie jej nie zmienił.
BŁĄD, KTÓRY PRZYKRYŁ SPOKOJNY WIECZÓR
Szczęsny pojawił się na boisku po przerwie, zastępując Joana Garcíę, który zgłosił problem z kolanem. Przy golu na 4:2 Polak popełnił wyraźny błąd, dając Racingowi możliwość zmniejszenia strat. Wynik spotkania nie był zagrożony, jednak przy niepewności dotyczącej zdrowia podstawowego bramkarza każda taka sytuacja natychmiast nabiera większego znaczenia.
Flick nie wystawił Szczęsnemu publicznego rachunku. Trener przypomniał, że błąd może przydarzyć się każdemu, i nadal określa Polaka jako drugiego bramkarza. Na dziś nie ma więc oficjalnej zmiany hierarchii ani decyzji o odsunięciu 36-latka. Jest za to debata, którą Barcelona sama sobie przygotowała, kompletując kadrę z trzema doświadczonymi golkiperami.
LIVAKOVIĆ CZEKA NA SWOJĄ SZANSĘ
W tle znajduje się Dominik Livaković. Barcelona sprowadziła reprezentanta Chorwacji pod koniec okna transferowego i zatrzymała go w pierwszym zespole, zamiast pozwolić mu odejść na wypożyczenie do Fenerbahçe. „AS” interpretuje ten ruch jako sygnał, że 31-latek nie trafił do klubu wyłącznie po to, by uzupełniać listę obecności na treningach.
Nie oznacza to jednak, że Livaković już wyprzedził Szczęsnego. Takiej decyzji Barcelona nie ogłosiła, a Flick nadal broni dotychczasowego układu. Chorwat przestał być jednak anonimowym zabezpieczeniem na czarną godzinę. Jeżeli Joan García nie będzie gotowy na najbliższy mecz, wybór trenera stanie się pierwszym konkretnym sprawdzianem rzeczywistej pozycji obu rezerwowych bramkarzy.
BARCELONA SAMA OTWORZYŁA TĘ DYSKUSJĘ
Kontrakt Szczęsnego wygasa 30 czerwca, a „AS” podaje, że ma to być jego ostatni sezon. Jednocześnie Polak pozostaje ceniony za doświadczenie, charakter i wpływ na szatnię. Jeden błąd nie kasuje tych atutów, ale przy obecności Livakovicia sprawia, że miejsce numer dwa nie wygląda już tak bezdyskusyjnie jak wcześniej.
Barcelona wygrała wysoko, lecz zamiast spokojnie odłożyć temat bramkarzy na półkę, musi czekać na diagnozę Joana Garcíi i obserwować kolejną wewnętrzną rywalizację. W klubie, w którym nawet rola rezerwowego potrafi zamienić się w pełnoprawną sagę, siedem strzelonych goli najwyraźniej nie wystarczyło, by zapewnić spokojny wieczór.
