Brahim rośnie u Mourinho. Real ma kolejny problem… ten dobry
Brahim Díaz wrócił z mundialu w bardzo dobrej formie i najwyraźniej nie zamierza grzecznie ustawić się w kolejce po minuty. Według „AS” Marokańczyk szybko przekonał José Mourinho: dostał dwa kolejne występy od pierwszej minuty, a przeciwko Deportivo odpowiedział golem, który dał Realowi Trofeo Teresa Herrera.
Konkurencja? Ogromna. Diomande, Bernardo Silva, Arda Güler, Endrick — lista nazwisk, które mogą zabierać mu miejsce, spokojnie wystarczyłaby na osobny skład. A mimo to Mourinho ma widzieć w Brahimie bardzo wartościową opcję ze względu na jego wszechstronność, pracę bez piłki i możliwość gry zarówno na skrzydłach, jak i bliżej środka.
To zresztą dobrze wpisuje się w to, czego Portugalczyk wymaga od swojej drużyny. Sam Brahim mówił niedawno w Real Madryt TV, że Mourinho mocno akcentuje intensywność, poświęcenie i grę dla zespołu. Czyli dokładnie te elementy, którymi można sobie u niego kupić minuty bez konieczności posiadania nazwiska wydrukowanego na billboardzie przy Bernabéu.
Real ma więc kolejny problem, tylko wyjątkowo ten przyjemny: za dużo zawodników, którzy naprawdę dają trenerowi argumenty. Brahim nie prosi o miejsce nazwiskiem. Na razie po prostu robi wszystko, żeby Mourinho sam miał problem z posadzeniem go na ławce.
