Brazylia Swoje, a Raphinha Swoje
Brazylia wygrała z Haiti, ale nie wszyscy reprezentanci Canarinhos będą wspominać ten wieczór równie dobrze.
Raphinha najpierw dwukrotnie dał się złapać na spalonym, później znalazł się sam na sam z bramkarzem i postanowił posłać piłkę obok bramki efektownym lobem. Efekt był dokładnie taki, jakiego można się domyślić.
Co ciekawe, Brazylijczycy zaczęli trafiać dopiero wtedy, gdy skrzydłowy Barcelony nie brał udziału w akcjach bramkowych.
Jakby tego było mało, w 40. minucie Raphinha opuścił boisko z powodu urazu. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, co wielu kibiców uznało za punkt zwrotny spotkania.
Brazylia zaczęła wyglądać jak drużyna gotowa wygrywać mecze.
W tym samym czasie Vinícius Júnior po raz kolejny był motorem napędowym reprezentacji i jednym z zawodników, którzy nadawali ton grze Canarinhos.
Przypadek? W Barcelonie zapewne już trwa analiza materiału.
//źródło: Własne
