Camavinga nie chciał odchodzić. Mourinho przywrócił mu miejsce w Realu
Eduardo Camavinga nie planował odejścia z Realu Madryt. Francuz zostaje w klubie po odzyskaniu zaufania pod wodzą José Mourinho.
Eduardo Camavinga w ciągu jednego poranka zdążył zostać piłkarzem, którego Real Madryt może sprzedać, oraz piłkarzem, który nigdy nie planował odejścia. Ostatni dzień okna transferowego pozwala pogodzić ze sobą niemal każdą wersję wydarzeń. Według Sergio Rodrígueza z dziennika „Marca” stanowisko Francuza przez całe lato pozostawało jednak niezmienne: chciał zostać w Madrycie.
FRANCUZ NIE SZUKAŁ WYJŚCIA
Camavinga rozpoczyna swój szósty sezon w Realu. Jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2029 roku, więc nie znajdował się pod presją związaną z kończącą się umową. Wątpliwości dotyczyły przede wszystkim jego miejsca w drużynie po bardzo słabych poprzednich rozgrywkach.
Pomocnik grał nierówno, stracił wcześniejszą pozycję i coraz częściej był wymieniany wśród zawodników, których sprzedaż mogłaby przynieść klubowi duże pieniądze. Sam Camavinga nie zamierzał jednak szukać nowego pracodawcy. Nie próbował wymusić transferu, nie negocjował odejścia i nie zmienił zdania nawet wtedy, gdy zainteresowanie miały wykazywać kluby z Premier League.
Real mógł rozważać sprzedaż. Piłkarz najwyraźniej nie rozważał nawet pakowania walizek.
MOURINHO DAŁ MU CZYSTĄ KARTĘ
Duże znaczenie miało zatrudnienie José Mourinho. Portugalczyk od początku przygotowań dawał Camavindze do zrozumienia, że nadal widzi dla niego miejsce w kadrze. Francuz rozpoczął w podstawowym składzie trzy z czterech spotkań towarzyskich, a tylko ostatnie zaczął na ławce.
Pomogło również to, że Didier Deschamps nie powołał go na mistrzostwa świata. Francja zakończyła turniej na czwartym miejscu, natomiast Camavinga mógł wcześniej wrócić do Valdebebas i przepracować całe przygotowania pod okiem nowego trenera. Zamiast mundialu dostał dodatkowe tygodnie biegania w Madrycie. Nagroda pocieszenia może niezbyt widowiskowa, ale prawdopodobnie bardziej przydatna dla jego przyszłości klubowej.
Pierwsze występy wciąż nie były idealne. Camavinga potrafił przeplatać dobre fragmenty prostymi stratami nawet podczas jednego spotkania. Nie rozwiał wszystkich wątpliwości, lecz zaczął odzyskiwać zaufanie Mourinho.
MÁLAGA ZMIENIŁA NARRACJĘ
Przełomowym momentem okazał się ligowy mecz z Málagą. Real wygrał na Santiago Bernabéu 4:0, a Camavinga rozegrał jeden z najlepszych meczów od dłuższego czasu. Popełniał niewiele błędów, skutecznie odbierał piłkę i pomagał w jej wyprowadzaniu.
Francuz wreszcie wyglądał jak zawodnik, który wie, co chce zrobić, zanim piłka trafi pod jego nogi. W jego przypadku samo ograniczenie chaosu potrafi zmienić bardzo wiele.
Po spotkaniu Mourinho publicznie stanął po stronie pomocnika.
„Dzisiaj chłopak, który również nie cieszy się wielką sympatią, rozegrał kapitalny mecz, Camavinga. Jestem bardzo zadowolony z odpowiedzi, jaką dał” – powiedział Portugalczyk.
Słowa trenera miały większe znaczenie niż zwykła pochwała po wysokim zwycięstwie. Mourinho pokazał Camavindze, że nadal na niego liczy, dokładnie w momencie, w którym media ponownie otwierały przed nim drzwi wyjściowe.
Oficjalna relacja Realu Madryt ze spotkania z Málagą potwierdza zwycięstwo 4:0. Gole strzelili Jude Bellingham, Kylian Mbappé i Arda Güler, a jedno trafienie zapisano jako samobójcze Alfonso Herrero.
70 MILIONÓW ALBO NIE MA O CZYM ROZMAWIAĆ
Według wcześniejszych doniesień Real nie wykluczał wysłuchania wyjątkowo wysokiej oferty za pomocnika. AS informował, że rozmowy mogłyby rozpocząć się przy kwocie wynoszącej co najmniej 70 milionów euro.
Taka propozycja nie nadeszła. Nawet gdyby się pojawiła, do przeprowadzenia transferu potrzebna byłaby zgoda Camavingi, a tej – według „Marki” – nie było.
Nie oznacza to, że Real oficjalnie uznał Francuza za zawodnika nietykalnego. Klub był gotowy przynajmniej wysłuchać potężnej oferty. Nikt jednak nie wyłożył oczekiwanej kwoty, a pomocnik nie wykazywał zainteresowania odejściem. W praktyce temat został zamknięty, zanim zdążył wejść w etap konkretnych negocjacji.
W ŚRODKU POLA NADAL JEST DLA NIEGO MIEJSCE
Real nie zwiększył latem liczby środkowych pomocników. Bernardo Silva zastąpił Daniego Ceballosa, ale nie stworzył dodatkowego tłoku. Camavinga nadal daje Mourinho cechy, których nie łączy w takim stopniu żaden inny zawodnik: dynamikę, odbiór, prowadzenie piłki i możliwość gry na kilku pozycjach.
Jeden dobry występ nie przywróci mu automatycznie miejsca w podstawowym składzie. Francuz musi poprawić regularność i ograniczyć błędy, które w poprzednim sezonie spychały go coraz dalej od roli kluczowego zawodnika. Dostał jednak wyraźny sygnał, że może wywalczyć swoją pozycję na boisku.
Real był gotowy odebrać telefon. Camavinga nie był gotowy pakować walizek. Po meczu z Málagą również Mourinho nie wygląda na człowieka, który chciałby go odprowadzać na lotnisko.
Źródła: „Marca” – Sergio Rodríguez; AS; Real Madryt.
