Carragher zachwycił się Barceloną. Najpierw przyznał, że Real odnosi największe sukcesy
Jamie Carragher zachwycił się stylem Barcelony po zwycięstwie 5:1 nad Feyenoordem, ale najpierw nazwał Real Madryt zespołem odnoszącym największe sukcesy.
Jamie Carragher nie ukrywał uznania dla sposobu gry FC Barcelony po zwycięstwie 5:1 nad Feyenoordem. Ekspert CBS Sports Golazo nazwał kataloński klub wyjątkowym i stwierdził, że triumf Barcelony w Champions League miałby szczególny wymiar. Zanim jednak rozpoczął pochwały, wypowiedział zdanie, którego nie dało się przykryć nawet grubą warstwą zachwytu nad estetyką: Real Madryt jest zespołem odnoszącym największe sukcesy.
NAJPIERW REAL, PÓŹNIEJ WRAŻENIA ARTYSTYCZNE
Carragher rozpoczął swoją wypowiedź od postawienia Realu Madryt na szczycie pod względem osiągnięć. Użył określenia „the most successful team”, które należy rozumieć jako drużynę odnoszącą największe sukcesy lub najbardziej utytułowany klub — niekoniecznie „najskuteczniejszy” w kontekście pojedynczego spotkania.
Dopiero później były obrońca Liverpoolu przeszedł do swojej osobistej oceny stylu. Jego zdaniem zwycięstwa Realu zapamiętuje się przede wszystkim przez zdobywane trofea, natomiast Barcelona zostawia po sobie także rozpoznawalny sposób gry. Nazwał ją wyjątkowym klubem prezentującym wyjątkowy futbol.
To zrozumiała opinia estetyczna. Liczby pozostają jednak mniej podatne na studyjne uniesienia: oficjalna strona Realu Madryt wymienia 15 zdobytych Pucharów Europy, podczas gdy Barcelona ma pięć takich trofeów. Carragher sam zresztą zaznaczył tę hierarchię, zanim rozpoczął opowieść o pięknie futbolu.
ZWYCIĘSTWO 5:1 URUCHOMIŁO WIELKĄ NARRACJĘ
Pochwały padły po efektownym zwycięstwie Barcelony 5:1 nad Feyenoordem w pierwszej kolejce fazy ligowej Champions League. Wynik był imponujący, a zespół Hansiego Flicka miał pełne prawo zebrać dobre recenzje. Carragher uznał, że nadszedł czas, aby kataloński klub wrócił na poziom zajmowany w swoich najlepszych latach.
W Barcelonie wystarczyło więc jedno europejskie spotkanie, by obok pięciu bramek pojawiła się również opowieść o wielkim powrocie. Entuzjazm jest darmowy, a przy aktualnej sytuacji klubu to wyjątkowo wygodna kategoria wydatków.
Sam Carragher poszedł jeszcze dalej. Stwierdził, że trudno byłoby znaleźć coś lepszego niż zwycięstwo Barcelony w Champions League osiągnięte w jej własnym stylu. Na razie Katalończycy pokonali jednak Feyenoord 5:1, a nie odebrali trofeum po finale. Między jednym a drugim mieści się jeszcze niemal cały sezon.
STYL NIE ZMIENIA HISTORII
Barcelona zasłużyła na pochwały za swój występ, ale ocena dotycząca piękna gry pozostaje kwestią gustu. Sukcesy Realu Madryt nie wymagają podobnej interpretacji. Są zapisane w klubowej gablocie i historii europejskich rozgrywek.
Carragher mógł więc zachwycić się Barceloną, a jednocześnie potwierdzić przewagę Realu. W studiu wygrała dyskusja o stylu. Champions League nadal rozstrzyga się na boisku — i dopiero po rozegraniu całych rozgrywek.
