Deco zamknął temat Álvareza. Po czym zostawił mu instrukcję na kolejny rok
Deco potwierdził ofertę Barcelony za Juliána Álvareza i porównał jego sytuację do własnego, opóźnionego o rok transferu z Porto.
Deco zapewnia, że Barcelona nie namawiała Juliána Álvareza do publicznego wymuszania transferu. Dyrektor sportowy potwierdził jednak, że klub złożył Atlético Madryt formalną ofertę, a chwilę później opowiedział historię własnego przejścia z Porto do Barcelony. Jej morał był wyjątkowo czytelny: zostać, dobrze grać i poczekać jeszcze rok.
Oczywiście nie była to oficjalna wiadomość skierowana do Álvareza. Deco tylko przypadkiem opowiedział ją podczas rozmowy właśnie o Álvarezie. W Barcelonie subtelność nadal polega głównie na tym, że nazwiska adresata nie wpisuje się na kopercie.
OFERTA BYŁA, ODPOWIEDZI NIE BYŁO
W rozmowie z RAC1 Deco potwierdził, że Barcelona próbowała pozyskać napastnika Atlético podczas letniego okna transferowego. Kataloński klub zaproponował rozłożenie płatności na trzy sezony. Dyrektor sportowy nazwał ofertę formalną i prawidłową.
Według jego relacji Atlético nie odpowiedziało na propozycję, ponieważ nie chciało sprzedawać zawodnika. Nie doszło zatem do porozumienia ani podpisania umowy. Álvarez pozostał w Madrycie i nadal jest piłkarzem Atlético.
– Zrobiliśmy wszystko dobrze. Złożyliśmy ofertę, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nie chcieli sprzedać zawodnika i tyle – wyjaśnił Deco.
Barcelona przez całe lato przedstawiała się jako klub działający spokojnie i z szacunkiem. Jednocześnie Joan Laporta publicznie mówił o ofercie, Atlético publicznie odpowiadało, a nazwisko Álvareza regularnie wracało do mediów. Bardzo dyskretna operacja, o której wiedzieli właściwie wszyscy.
DECO PRZYPOMNIAŁ SOBIE PORTO
Najciekawsza część wypowiedzi pojawiła się wtedy, gdy Deco porównał sytuację Argentyńczyka do własnych doświadczeń. W 2003 roku pomocnik chciał opuścić Porto i przenieść się do Barcelony, ale prezydent portugalskiego klubu Jorge Nuno Pinto da Costa nie zgodził się na transfer.
– Pinto da Costa powiedział mi, żebym został jeszcze rok, a później pozwoli mi odejść, dokąd będę chciał – wspominał Deco.
Zawodnik został więc w Porto na sezon 2003/2004. Pod wodzą José Mourinho wygrał Champions League, został uznany za najlepszego piłkarza finału z AS Monaco, a następnie przeniósł się do Barcelony. Porto otrzymało wówczas 15 milionów euro oraz Ricardo Quaresmę.
Deco podkreślił, że miał także korzystniejszą finansowo ofertę z Chelsea, ale chciał grać dla Barcelony. Jego zdaniem jedyne, co mógł zrobić po zablokowaniu transferu, to dobrze wykonywać swoją pracę i czekać na kolejny rok.
TO NIE PLAN, TYLKO WYJĄTKOWO WYGODNA ANALOGIA
Dyrektor sportowy nie powiedział, że Barcelona ponowi ofertę za Álvareza w 2027 roku. Nie potwierdził również żadnego porozumienia z piłkarzem. Łączenie jego historii z sytuacją Argentyńczyka jest więc interpretacją, a nie oficjalnym planem klubu.
Trudno jednak nie zauważyć, jak wygodnie ułożono tę opowieść. Atlético nie chciało sprzedać zawodnika? Deco również kiedyś nie otrzymał zgody na odejście. Álvarez musi zostać w Madrycie? Deco został w Porto. Barcelona nadal pozostaje jego wymarzonym kierunkiem? Dyrektor sportowy właśnie wyjaśnił publicznie, jak należy spędzić rok oczekiwania.
W tym samym wywiadzie Deco przekonywał, że Barcelona nigdy nie prosiła Álvareza o publiczne zadeklarowanie chęci opuszczenia Atlético. Być może rzeczywiście nie musiała. Czasami wystarczy autobiografia podana w odpowiednim momencie.
BARCELONA TWIERDZI, ŻE POSZŁA DALEJ
Deco stwierdził również, że nie chce już rozmawiać o Álvarezie. Po nieudanej próbie sprowadzenia Argentyńczyka Barcelona pozyskała Gabriela Jesusa, którego uznano za zbliżony profil napastnika. Dyrektor sportowy zaznaczył, że zastąpienie Roberta Lewandowskiego było praktycznie niemożliwe i klub musiał szukać innego rozwiązania.
Na dzisiaj temat transferu Álvareza jest zamknięty. Atlético odmówiło sprzedaży, Barcelona wybrała alternatywę, a zawodnik pozostał w swoim klubie. Nie ma potwierdzenia, że rozmowy zostaną wznowione za rok.
Została tylko historia Deco. Zupełnie niewinna, pozbawiona drugiego dna i opowiedziana akurat wtedy, gdy pytano go o piłkarza, którego Barcelona nie zdołała kupić. Teraz Álvarez może po prostu grać dobrze i nie wyciągać z tej anegdoty żadnych pochopnych wniosków.
