Huijsen wygrał miejsce u Mourinho. Trzy mecze bez minuty przerwy
Dean Huijsen rozegrał komplet 270 minut w trzech pierwszych kolejkach. José Mourinho wyjaśnił, czego oczekuje od obrońcy Realu Madryt.
José Mourinho zmienia bocznych obrońców, rotuje środkiem pola i rozdziela minuty między skrzydłowych. Jednego zawodnika z pola jednak nie rusza. Dean Huijsen rozpoczął w podstawowym składzie wszystkie trzy ligowe mecze Realu Madryt i rozegrał komplet 270 minut.
Taki sam wynik mają tylko Thibaut Courtois oraz Kylian Mbappé. W przypadku bramkarza i najlepszego strzelca drużyny trudno mówić o zaskoczeniu. Pozycja Huijsena nie była równie oczywista, zwłaszcza przy obecności Antonio Rüdigera i Ibrahima Konaté.
Mourinho wystawił Hiszpana od pierwszej minuty przeciwko Espanyolowi, Realowi Sociedad i Máladze. Zmieniali się jego partnerzy, ale Huijsen pozostawał na boisku. Na dziś to właśnie on jest centralnym punktem defensywy budowanej przez Portugalczyka.
Oficjalne statystyki Realu Madryt pokazują, że w trzech pierwszych kolejkach Huijsen wykonał 201 podań i zanotował 13 odzyskanych piłek. Popełnił tylko dwa faule. Nie chodzi jednak wyłącznie o rozegranie, z którego był znany już wcześniej. Mourinho oczekuje od niego przede wszystkim wyraźnej poprawy w bronieniu.
– Lubię, gdy środkowy obrońca ma jakość przy piłce, pewność przy budowaniu akcji i potrafi wykonywać podania między liniami, które zwykle wykonują tylko pomocnicy. Najważniejsze są jednak zdecydowanie, bezpieczeństwo, wygrywanie pojedynków i dawanie drużynie pewności – powiedział trener Realu.
Po zwycięstwie 4:0 nad Málagą Mourinho przyznał, że Huijsen pomylił się przy jednym podaniu przez środek. Pozostałą część jego występu ocenił znacznie lepiej.
– Później dominował w pojedynkach i asekuracji. Lubię obrońców, którzy dobrze bronią. Jeżeli dodatkowo potrafią ładnie grać piłką, idealnie, ale najpierw muszą bronić. W tym aspekcie Dean się rozwija – dodał Portugalczyk.
To dobrze opisuje zasady obowiązujące u Mourinho. Podania między liniami są mile widziane, elegancja również, ale środkowy obrońca nie dostaje miejsca w składzie za sam wygląd wykresu podań. Najpierw ma wygrać pojedynek i zamknąć przestrzeń. Huijsen w pierwszych trzech kolejkach spełniał te wymagania wystarczająco dobrze, aby nie oddać ani jednej minuty.
Numer 4 znów ma więc wyraźnego właściciela. Rüdiger i Konaté pozostają ważnymi elementami kadry, a przy napiętym terminarzu każdy z nich dostanie swoje szanse. Na początku sezonu hierarchia jest jednak czytelna: partnerzy Huijsena mogą się zmieniać, Huijsen na razie nie.
