Lamine bez Gola, bez Asysty… ale Mvp Musiało się Zgadzać
Hiszpania spokojnie ograła Austrię 3:0 i zameldowała się w kolejnej rundzie mundialu. Na papierze wszystko wygląda pięknie: dominacja, awans, czyste konto i kolejny wieczór z wielką narracją wokół Lamine’a Yamala.
Tylko że jest jeden mały szczegół.
Lamine nie strzelił gola.
Lamine nie zaliczył asysty.
A mimo to został wybrany MVP spotkania.
Oczywiście, nikt nie mówi, że zagrał słabo. Robił przewagę, brał grę na siebie, szarpał Austriaków i kilka razy pokazał, dlaczego Hiszpania pompuje wokół niego tak ogromną narrację. Sam po meczu przyznał zresztą, że „zabrakło mu gola albo asysty”.
Ale jeśli mamy rozmawiać o prawdziwych bohaterach meczu z Austrią, to wypada spojrzeć trochę szerzej niż tylko na nazwisko z największym marketingiem.
Mikel Oyarzabal strzelił dwa gole i zrobił to, czego oczekuje się od napastnika — zamienił przewagę Hiszpanii na konkrety. Pedro Porro dołożył trafienie, które zamknęło Austrii jakiekolwiek marzenia o powrocie. Cucurella harował na boku, napędzał akcje i był jednym z tych, którzy naprawdę rozbijali rywala od środka i z flanki.
A MVP? Trafiło do Lamine’a.
Bo czasami w futbolu liczby robią jedni, a statuetki dostają drudzy.
Hiszpania ma drużynę, która wygląda coraz groźniej. Ma Oyarzabala, który daje gole. Ma Porro, który daje konkrety. Ma pracusiów, którzy robią czarną robotę.
I ma Lamine’a — chłopaka, który nawet bez gola i asysty potrafi wyjść z meczu jako główna okładka całego wieczoru.
