Lamine Yamal nie obraził się po zmianie. Bolała go głowa
Lamine Yamal zszedł w 65. minucie meczu z Elche i wyglądał na wyraźnie przybitego. Hansi Flick wyjaśnił jego reakcję oraz ocenił występ skrzydłowego.
Internet potrzebował jednego zbliżenia, żeby zdiagnozować konflikt Lamine’a Yamala z Hansim Flickiem. Trener Barcelony przedstawił mniej widowiskową wersję: zawodnika bolała głowa.
Lamine został zmieniony w 65. minucie wygranego 5:0 meczu z Elche. Barcelona prowadziła wtedy 2:0, a na miejsce Hiszpana wszedł Anthony Gordon. Kamery pokazały poważną minę dziewiętnastolatka, który na ławce wyglądał na wyraźnie przybitego. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się opinie, że obraził się na Flicka, był wściekły z powodu zmiany, a według bardziej ambitnych diagnostów przeżywał już osobisty kryzys.
Flick wyjaśnił sytuację podczas konferencji przed spotkaniem z Athletikiem.
– Miał mały problem. Bolała go głowa – powiedział trener, cytowany przez Cadena SER.
Niemiec nie zaprzeczył, że Lamine chciał pozostać na boisku. Uznał jednak taką reakcję za naturalną dla zawodnika o silnej mentalności sportowej. Nie było więc demonstracyjnego protestu przeciwko trenerowi ani pierwszego odcinka szatniowej wojny. Był piłkarz, który chciał grać dalej i jednocześnie nie czuł się najlepiej.
Flick przypomniał również, że skrzydłowy dostał trzy tygodnie urlopu po mistrzostwach świata i przed rozpoczęciem LaLigi odbył z zespołem zaledwie kilka treningów. Barcelona nie oczekuje jeszcze jego najwyższej formy. Ma odzyskiwać rytm stopniowo, nawet jeśli internet woli odzyskiwać zasięgi znacznie szybciej.
– To normalne, że nie jest jeszcze na swoim najlepszym poziomie. Musimy znaleźć rozwiązanie, żeby do niego wrócił – tłumaczył szkoleniowiec.
Mimo słabszego występu Flick dobrze ocenił pracę Lamine’a. Zwrócił uwagę na jego pressing przy pierwszym golu oraz udział w akcji zakończonej trafieniem Karima Adeyemiego. To Yamal po odbiorze zagrał do Raphinhi, który następnie uruchomił Niemca. Przebieg spotkania i rolę skrzydłowego w tej bramce potwierdza również relacja Reutersa.
– Bardzo wysoko oceniam jego 60 minut. Dał nam więcej możliwości i bardzo pomógł. Potrzebujemy go, ponieważ jest wyjątkowy – podkreślił Flick.
Zmiana okazała się przy okazji wyjątkowo udana. Gordon po wejściu zanotował dwie asysty w ciągu sześciu minut. Najpierw obsłużył Raphinhę, a następnie Fermína Lópeza. Dla Lamine’a nie był to zapewne najlepszy moment na poprawę humoru, ale trudno wymagać od ambitnego zawodnika, żeby na widok świetnej gry konkurenta urządzał na ławce pokaz radości.
Najważniejsze dla Barcelony jest to, że wypowiedź Flicka nie wskazuje na poważniejszy problem zdrowotny ani konflikt w zespole. Lamine nadal dochodzi do optymalnej dyspozycji po krótkich przygotowaniach i powinien być dostępny na mecz z Athletikiem.
Tajemnicza mina została więc wyjaśniona. Nie bunt, nie foch i nie kryzys numeru 10. Zwykły ból głowy – przypadłość, którą wokół Barcelony częściej wywołują wiadomości niż kontuzje.
