Lamine Yamal znów wskazuje Champions League. Trzy bolesne końce już za nim
Lamine Yamal ponownie wskazuje triumf w Champions League jako swój cel. Za 19-latkiem są już bolesne eliminacje z PSG, Interem i Atlético Madryt.
FC Barcelona rozpoczyna kolejne podejście do Champions League, a w centrum opowieści znowu znajduje się Lamine Yamal. „AS” przypomina wcześniejsze deklaracje 19-latka, który zapowiadał, że nie zatrzyma się, dopóki europejski puchar nie wróci do Barcelony.
Nie jest to nowa wypowiedź udzielona przed rozpoczęciem obecnej edycji. To obietnica powtarzana przez Yamala po poprzednich eliminacjach, dziś ponownie wyciągnięta przed startem rozgrywek. W Barcelonie wszystko jest więc gotowe: ambicja została ogłoszona, twarz kampanii wybrana, a największy ciężar ponownie wylądował na barkach zawodnika, który ma dopiero 19 lat.
TRZY STARTY, TRZY BOLESNE ELIMINACJE
Pierwsza próba zakończyła się w ćwierćfinale sezonu 2023/2024. Barcelona pokonała Paris Saint-Germain 3:2 na wyjeździe, a w rewanżu objęła prowadzenie po akcji Lamine’a Yamala zakończonej golem Raphinhi. Później czerwoną kartkę otrzymał Ronald Araújo, a zespół Xaviego przegrał 1:4 i odpadł wynikiem 4:6 w dwumeczu.
Rok później Barcelona dotarła znacznie dalej, ale finał znów pozostał po drugiej stronie drzwi. Półfinał z Interem przyniósł 13 bramek, dwa zwroty akcji i kolejną europejską ranę. Po remisie 3:3 w pierwszym spotkaniu Inter wygrał rewanż 4:3 po dogrywce i awansował wynikiem 7:6.
Yamal zdobył efektowną bramkę w pierwszym meczu, a w Mediolanie do końca próbował odmienić losy rywalizacji. Po odpadnięciu zapewnił kibiców, że spełni swoją obietnicę i sprowadzi puchar do Barcelony.
Trzecia próba zakończyła się w kwietniu 2026 roku. Atlético Madryt wygrało pierwszy ćwierćfinał 2:0. Barcelona zwyciężyła w rewanżu 2:1, a jedną z bramek zdobył Yamal, lecz do awansu zabrakło jeszcze jednego trafienia. Atlético przeszło dalej wynikiem 3:2.
OBIETNICA WRÓCIŁA PO ATLÉTICO
Dzień po eliminacji Yamal opublikował wiadomość na swoim oficjalnym profilu na Instagramie. Przyznał, że drużyna dała z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło. Dodał też, że rezygnacja nie wchodzi w grę oraz że puchar zostanie sprowadzony do Barcelony.
To konsekwentny przekaz zawodnika, który w Champions League rozegrał już 33 mecze. Według oficjalnych danych UEFA zdobył w nich 11 bramek i zaliczył dziewięć asyst. Jak na piłkarza urodzonego w 2007 roku, trudno wymagać od niego większego wkładu w realizację klubowych marzeń.
Barcelona nie wygrała Champions League od 2015 roku. Przez ten czas zmieniali się trenerzy, dyrektorzy, prezydenckie obietnice i nazwiska piłkarzy przedstawianych jako nowi liderzy projektu. Teraz misję odzyskania Europy coraz wygodniej opakowuje się w wizerunek Yamala.
DZIEWIĘTNASTOLATEK NIE MOŻE BYĆ CAŁYM PLANEM
Ambicja Lamine’a nie jest problemem. Przeciwnie, jego deklaracje pokazują charakter i przywiązanie do klubu. Problem zaczyna się wtedy, gdy Barcelona wykorzystuje słowa młodego zawodnika jako gotową odpowiedź na wszystkie pytania o europejskie niepowodzenia.
Yamal może zdobywać bramki, tworzyć sytuacje i rozstrzygać mecze. Nie zbuduje jednak sam odpowiednio szerokiej kadry, nie uporządkuje defensywy i nie naprawi decyzji podejmowanych w gabinetach. Champions League nie wraca do klubowej gabloty dzięki kolejnej emocjonalnej deklaracji.
Barcelona ma zawodnika zdolnego spełnić swoją część obietnicy. Teraz kolej na klub, żeby poza piękną narracją dostarczył mu zespół, który nie rozsypie się przy pierwszym poważnym europejskim kryzysie.
