Lautaro potwierdza kontakt z Barceloną. „Chciałem zostać w Interze”
Lautaro Martínez potwierdził zainteresowanie Barcelony, ale zapewnił, że chciał zostać w Interze. Jego słowa podważają doniesienia o porozumieniu.
Barcelona przez kilka tygodni była przedstawiana jako klub, który wykonał najtrudniejszą część operacji: osiągnął porozumienie z Lautaro Martínezem. Teraz sam zainteresowany dopisał do tej historii dość istotny przypis. Zainteresowanie Barcelony było prawdziwe, ale argentyński napastnik chciał zostać w Interze.
LAUTARO POTWIERDZA ZAINTERESOWANIE BARCELONY
Kapitan Interu odniósł się do swojej przyszłości podczas gali włoskiego futbolu. Przed kamerami Sky Sport Italia potwierdził, że Barcelona rzeczywiście kontaktowała się w sprawie jego transferu.
– Pogłoski dotyczące Barcelony były prawdziwe, ale ostatecznie chciałem zostać tutaj razem z kolegami z drużyny i naszymi kibicami – powiedział Lautaro.
To pierwsze tak bezpośrednie potwierdzenie ze strony piłkarza. Barcelona faktycznie próbowała sprowadzić go po nieudanych staraniach o Juliána Álvareza. Tyle że dalsza część wypowiedzi Argentyńczyka nie pasuje już równie dobrze do obrazu przedstawianego wcześniej w hiszpańskich mediach.
POROZUMIENIE, KTÓREGO NIE SŁYCHAĆ W WERSJI PIŁKARZA
Marcos Benito z El Chiringuito informował, że przedstawiciele Barcelony spotkali się w Madrycie z otoczeniem Lautaro. Według jego informacji rozmowy zakończyły się uzgodnieniem warunków indywidualnego kontraktu. José Álvarez dodawał, że klub przygotowywał ofertę nieprzekraczającą 100 milionów euro.
Brzmiało to tak, jakby najważniejsza zgoda została już zdobyta, a do przekonania pozostał jedynie Inter. Teraz Lautaro przedstawia inną kolejność. Nie mówi o porozumieniu z Barceloną ani o oczekiwaniu na ruch klubów. Podkreśla, że zdecydował się zostać w Mediolanie.
Nie oznacza to automatycznie, że nie odbyły się żadne rozmowy z jego przedstawicielami. Pokazuje jednak, że opowieść o napastniku czekającym na porozumienie Barcelony z Interem była co najmniej mocno przyspieszona. Najłatwiej osiąga się przecież porozumienie z zawodnikiem, dopóki nie zapyta się zawodnika, co właściwie postanowił.
INTER OD POCZĄTKU NIE CHCIAŁ NEGOCJOWAĆ
Włoskie media od początku studziły informacje napływające z Hiszpanii. „La Gazzetta dello Sport” przekazywała, że Inter nie otrzymał oficjalnej oferty i nie zamierzał sprzedawać swojego kapitana. Podobne stanowisko przedstawiało Sky Sport Italia.
Lautaro ma kontrakt ważny do 30 czerwca 2029 roku. Jest kapitanem, jedną z najważniejszych postaci zespołu i nie znajdował się w sytuacji, która zmuszałaby Inter do sprzedaży. Klub z Mediolanu nie ustalał ceny wywoławczej, ponieważ nie planował otwierać negocjacji.
Barcelona mogła przygotowywać propozycję do 100 milionów euro. Problem polegał na tym, że po drugiej stronie nie było ani klubu zainteresowanego sprzedażą, ani – jak wynika ze słów samego napastnika – zawodnika naciskającego na transfer.
NAJPIERW JULIÁN, PÓŹNIEJ LAUTARO
Pierwszym wyborem Barcelony pozostawał Julián Álvarez. Atlético Madryt konsekwentnie odmawiało rozpoczęcia rozmów, mimo kolejnych doniesień o zainteresowaniu ze strony katalońskiego klubu. Gdy tamte drzwi pozostały zamknięte, na pierwszym planie pojawił się Lautaro.
Mechanizm był podobny. Najpierw informacje o zainteresowaniu, później doniesienia o zgodzie piłkarza, a dopiero na końcu drobny szczegół: jego obecny klub nie zamierzał go sprzedawać. Tym razem dochodzi jeszcze wypowiedź samego zawodnika, który zapewnia, że nie chciał odchodzić.
Ostatecznie Barcelona sprowadziła Gabriela Jesusa z Arsenalu za 10 milionów euro plus zmienne. Brazylijczyk podpisał kontrakt do 2029 roku i został ostatnim nabytkiem klubu podczas letniego okna transferowego.
TRANSFER ZAKOŃCZYŁ SIĘ NA ZAINTERESOWANIU
Lautaro nie zamknął swojej wypowiedzi żadną deklaracją przeciwko Barcelonie. Przyznał, że zainteresowanie wielkich klubów jest dla niego powodem do satysfakcji. Jednocześnie jasno wskazał, gdzie chciał kontynuować karierę.
Barcelona pytała. Inter nie chciał sprzedawać. Lautaro nie chciał odchodzić. W tej historii rzeczywiście brakowało już tylko porozumienia między klubami – oraz, jak się okazuje, decyzji napastnika o transferze.
