Livaković nie gra w Barcelonie, ale Bilić nadal powierza mu bramkę Chorwacji
Dominik Livaković nie zadebiutował jeszcze w Barcelonie, ale Slaven Bilić nadal widzi go w bramce Chorwacji. Selekcjoner czeka jednak na jego minuty.
Dominik Livaković nie rozegrał jeszcze ani minuty w barwach FC Barcelony, lecz brak rytmu meczowego na razie nie pozbawił go zaufania reprezentacji Chorwacji. Slaven Bilić powołał 31-letniego bramkarza na wrześniowo-październikowe mecze Ligi Narodów UEFA i zamierza utrzymać go w podstawowym składzie.
BARCELONA DAŁA PRESTIŻ, ALE JESZCZE NIE MINUTY
Livaković podpisał z Barceloną kontrakt obowiązujący do 2030 roku. Chorwat trafił do zespołu mającego już Joana Garcíę oraz Wojciecha Szczęsnego, więc od początku musiał liczyć się z poważną konkurencją.
Pierwsze spotkania sezonu potwierdziły ustaloną hierarchię. Joan García pozostaje numerem jeden, a Livaković wciąż czeka na debiut. Według „Mundo Deportivo” rywalizuje również ze Szczęsnym o pozycję rezerwowego bramkarza.
Barcelona kolejny raz zdążyła sprzedać wielką opowieść, zanim trener rozdał minuty. Na prezentacji można mówić o doświadczeniu, jakości i zwiększeniu konkurencji. Później przychodzi jednak mecz, a między słupkami nadal mieści się tylko jeden zawodnik.
BILIĆ CHWALI TRANSFER I CZEKA NA GRĘ
Brak występów nie zniechęcił Slavena Bilicia. Selekcjoner podkreślił znaczenie transferu Chorwata do jednego z największych klubów świata.
– Nie ma z czego się tłumaczyć. Nigdy chorwacki bramkarz nie trafił do tak wielkiego klubu – powiedział Bilić, cytowany przez „Mundo Deportivo”.
Wypowiedź nie była jednak bezwarunkową akceptacją siedzenia na ławce. Bilić zaznaczył również, że liczy na zdobycie przez Livakovicia minut w Barcelonie. Innymi słowy: herb zrobił odpowiednie wrażenie, ale nawet najbardziej efektowny transfer nie zastąpi regularnego bronienia.
CHORWACJA KORZYSTA Z JEGO DOŚWIADCZENIA
Livaković od lat pozostaje ważnym zawodnikiem reprezentacji. Występował na trzech turniejach o mistrzostwo świata i dwóch mistrzostwach Europy, dlatego obecne zaufanie selekcjonera jest przede wszystkim wynikiem jego wcześniejszych dokonań, a nie potwierdzeniem, że ławka Barcelony rozwija bramkarzy szybciej niż boisko.
Chorwację czekają cztery mecze Ligi Narodów UEFA w krótkim odstępie: wyjazdy do Czech i Hiszpanii oraz domowe spotkania z Anglią i ponownie z Hiszpanią. Według hiszpańskiego dziennika Bilić zamierza pozostawić Livakovicia w bramce także przeciwko Hiszpanom.
ZAUFANIE NIE MUSI TRWAĆ WIECZNIE
Powołanie zamyka pierwszą dyskusję, lecz nie rozwiązuje problemu braku gry. Bramkarz może przez pewien czas opierać swoją pozycję w reprezentacji na doświadczeniu i wcześniejszych występach. Jeżeli sytuacja klubowa nie ulegnie zmianie, Bilić będzie musiał ocenić nie prestiż pracodawcy, lecz aktualną formę zawodników.
Na razie Livaković pozostaje reprezentacyjnym numerem jeden i klubowym kandydatem do ławki. Barcelona może przedstawiać szeroką obsadę bramki jako luksus. Dla Chorwacji ważniejsze będzie jednak to, czy jej podstawowy bramkarz zacznie wreszcie bronić również pomiędzy zgrupowaniami.
