Mourinho nie pozwalał Realowi odpuścić. „Bernardo, graj piłką!”
Kamery pokazały reakcje José Mourinho podczas meczu Real Madryt – Rayo. Trener domagał się gry piłką nawet przy wysokim prowadzeniu.
Kamery programu „El Día Después” pokazały José Mourinho podczas wygranego 4:1 spotkania Realu Madryt z Rayo Vallecano. Portugalczyk żył meczem od pierwszej do ostatniej minuty. Nawet trzybramkowe prowadzenie nie przekonało go, że można już spokojnie usiąść na ławce i czekać na końcowy gwizdek.
Nagranie pozwala usłyszeć konkretne polecenia kierowane do zawodników. Mourinho mobilizował Yana Diomande, domagał się szybszego poruszania bez piłki i reagował na wydarzenia również wtedy, gdy Real kontrolował wynik.
PROWADZENIE NIE WYSTARCZYŁO
Kiedy Kylian Mbappé otworzył wynik, Mourinho nadal skupiał się na ustawieniu zespołu. Po kolejnych trafieniach Álvaro Carrerasa i Jude’a Bellinghama Real prowadził już 3:0, a trener wyraźnie docenił Courtois, pokazując bramkarzowi dwa uniesione kciuki.
Obraz zmienił się po przerwie. Rayo zdobyło bramkę, Real oddał rywalom więcej przestrzeni i coraz rzadziej budował akcje w uporządkowany sposób. Mourinho natychmiast zaczął domagać się gry przez środek. Najpierw nawoływał Camavingę do podania, a później w dosadny sposób zwrócił się do Bernardo Silvy: „Bernardo, graj piłką!”.
Bellingham również zauważył spadek intensywności. Anglik powtarzał: „Nie gramy, nie gramy”, a następnie wskazywał kolegom przestrzeń w środku pola, dokładnie tam, gdzie wcześniej chciał skierować grę trener.
MOURINHO WYMAGAŁ DO KOŃCA
Materiał dobrze pokazuje, czego Portugalczyk oczekuje od swojego zespołu. Wynik był bezpieczny, ale sama przewaga mu nie wystarczała. Real miał utrzymywać piłkę, przesuwać się jako drużyna i nie pozwalać rywalowi przejmować kontroli.
Królewscy odpowiedzieli jeszcze jednym trafieniem. W doliczonym czasie Arda Güler podał do Mbappé, a Francuz ustalił wynik na 4:1. Real zakończył spotkanie przekonującym zwycięstwem, choć reakcje trenera potwierdziły, że słabsza druga połowa nie przeszła niezauważona.
Mourinho nie potrzebował alarmu przy wyniku 3:0. Wystarczyło kilka akcji rozegranych nie po jego myśli. W Realu wysokie prowadzenie ma być powodem do dalszej kontroli, a nie zaproszeniem do przedwczesnego odpoczynku.
