Mourinho wraca tam, gdzie trzynaście lat temu stracił ostatnią ligę
Historia lubi symetrię, a terminarz czasami ma poczucie humoru. José Mourinho rozpocznie swoją drugą kadencję w Realu Madryt na stadionie, na którym trzynaście lat temu stracił matematyczne szanse na obronę mistrzostwa Hiszpanii. Barcelona nie musiała wtedy nawet wychodzić na boisko.
11 maja 2013 roku Real przyjechał na stadion Espanyolu ze świadomością, że wyłącznie zwycięstwo może opóźnić koronację drużyny prowadzonej przez Tito Vilanovę. Nie był to już wielki wyścig o tytuł. Bardziej ostatnia formalność, której Madrid nie potrafił załatwić.
Espanyol objął prowadzenie po trafieniu Cristhiana Stuaniego, któremu asystował Sergio García. Gospodarze mogli prowadzić nawet 2:0, lecz sędzia nie uznał gola Héctora Moreno, dopatrując się faulu przy jego uderzeniu głową. Według relacji „AS-a” przewinienia nie było.
Real odpowiedział dopiero po przerwie. Gonzalo Higuaín wykorzystał dośrodkowanie Luki Modricia z rzutu wolnego i doprowadził do remisu 1:1. Druga bramka już nie padła, więc końcowy gwizdek oznaczał, że Barcelona została mistrzem Hiszpanii bez konieczności rozgrywania własnego spotkania.
Mecz doskonale pasował do atmosfery ostatnich tygodni pierwszej kadencji Mourinho. Pepe znalazł się poza kadrą w czasie otwartego konfliktu dotyczącego traktowania Ikera Casillasa. Cristiano Ronaldo i Karim Benzema rozpoczęli na ławce rezerwowych, a Raphaël Varane musiał zejść z powodu kontuzji.
Niecodziennie wyglądała również obsada bramek. Kiko Casilla reprezentował wówczas Espanyol, a Diego López strzegł bramki Realu. Kilka lat później ich role klubowe się odwróciły — Casilla trafił do Madrytu, natomiast López został zawodnikiem Espanyolu.
Remis nie dał gospodarzom europejskich pucharów, Realowi nie dał nawet możliwości dalszego udawania, że walka o ligę wciąż trwa, ale w centrum Barcelony rozpoczęło się świętowanie. Sześć dni później zespół Mourinho przegrał jeszcze finał Pucharu Króla z Atlético Madryt. Niedługo później Portugalczyk opuścił klub.
Od tamtego wieczoru Mourinho nie prowadził drużyny na RCDE Stadium. Wraca dopiero teraz — już jako trener rozpoczynający drugą kadencję w Realu Madryt. Miejsce symbolicznego końca pierwszego projektu stanie się więc punktem startowym następnego.
Espanyol przystępuje do spotkania po zwycięstwie 3:0 nad Levante. Mourinho nie straci tym razem mistrzostwa niezależnie od wyniku. Może jednak od razu pokazać, że jego nowy Real nie zamierza rozpoczynać sezonu w taki sposób, w jaki poprzedni kończył.
Ten sam trener, ten sam stadion i zupełnie inna misja. Trzynaście lat temu gwizdek w Cornellà uruchomił świętowanie Barcelony. Teraz Mourinho ma okazję napisać w tym miejscu znacznie przyjemniejszy rozdział dla Realu.
