Mourinho wybaczył piłkarzom słabszą drugą połowę. Real wykonał zadanie wcześniej
José Mourinho wyjaśnił spadek intensywności Realu Madryt po przerwie w wygranym 4:1 meczu z Rayo Vallecano i stanął w obronie zawodników.
Real Madryt pokonał Rayo Vallecano 4:1, choć po przerwie nie utrzymał intensywności prezentowanej w pierwszych 45 minutach. José Mourinho nie zamierzał jednak robić z tego problemu. Trener przyznał, że spodziewał się spadku energii po niedawnym spotkaniu w Champions League i wziął zawodników w obronę.
REAL ROZSTRZYGNĄŁ MECZ PRZED PRZERWĄ
Królewscy potrzebowali zaledwie kilkunastu minut, aby przejąć kontrolę nad spotkaniem. Kylian Mbappé wykorzystał rzut karny, a niedługo później Álvaro Carreras podwyższył prowadzenie. Jeszcze przed przerwą Jude Bellingham zdobył trzecią bramkę po podaniu Viníciusa Júniora.
Real schodził do szatni z wynikiem 3:0 i pełną kontrolą nad wydarzeniami na Santiago Bernabéu. Mourinho ocenił później, że pod względem rywalizacji mecz trwał właściwie 45 minut, ponieważ właśnie wtedy jego drużyna wykonała najważniejszą część pracy.
MOURINHO SPODZIEWAŁ SIĘ SPADKU INTENSYWNOŚCI
Rayo odpowiedziało na początku drugiej połowy golem Sergio Camello. Goście zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce, a zawodnicy Realu popełniali więcej błędów podczas wyprowadzania akcji i mieli problemy z utrzymaniem wysokiego pressingu.
Mourinho nie ukrywał, że jakość gry spadła. Jednocześnie wyjaśnił, że nie był tym zaskoczony. Po wymagającym meczu w Champions League zespół nie miał już wystarczająco dużo sił fizycznych i świeżości mentalnej, aby przez kolejne 45 minut grać w takim samym tempie.
Symbolem zmęczenia była dla niego końcówka w wykonaniu Bellinghama. Trener podkreślił jednak, że właśnie ze względu na kontekst terminarza zawodnicy zasługują na szacunek, a nie na przesadną krytykę.
ZMIANY PRZYWRÓCIŁY REALOWI KONTROLĘ
Sztab zareagował, wzmacniając środek pola i zabezpieczając obronę. Mourinho przyznał, że przy wyniku 3:1 najważniejsze stało się zamknięcie rywalom drogi do kontaktowego gola. Efektowne rozwiązania musiały ustąpić miejsca kontroli rezultatu.
Real nie tylko nie pozwolił Rayo wrócić do meczu, ale w doliczonym czasie przeprowadził kontratak zakończony drugim trafieniem Mbappé. Nawet podczas słabszego fragmentu Królewscy potrafili zarządzić przewagą i wykorzystać kolejną okazję.
WYGRANA BEZ ZAMAZYWANIA PROBLEMÓW
Mourinho pochwalił rozwój zespołu, zaznaczając jednocześnie, że nadal pozostaje sporo miejsca na poprawę. Real tworzy wiele sytuacji i gra bardzo dynamicznie, ale zdaniem trenera wciąż marnuje zbyt dużo okazji.
Po zwycięstwie 4:1 nie było więc ani niepotrzebnej burzy, ani udawania, że druga połowa wyglądała idealnie. Mourinho wskazał przyczyny spadku jakości, ochronił swoich zawodników i przypomniał, że najważniejszy cel został osiągnięty: trzy punkty zostały na Santiago Bernabéu.
