Oficjalnie: José Mourinho wraca do realu Madryt. W barcelonie odkurzono stare nagłówki
José Mourinho ponownie został trenerem Realu Madryt. Florentino Pérez oficjalnie potwierdził powrót Portugalczyka na Santiago Bernabéu, gdzie podpisze kontrakt obowiązujący do 2029 roku.
Dla kibiców Realu to powrót jednej z najważniejszych postaci ostatnich dwóch dekad. Dla wielu kibiców Barcelony również.
Choć od pierwszej kadencji Mourinho w Madrycie minęło już ponad dziesięć lat, jego nazwisko wciąż budzi w Katalonii wyjątkowe emocje. To właśnie Portugalczyk pojawił się w momencie, gdy wydawało się, że dominacja Barcelony Pepa Guardioli nie ma końca.
W sezonie 2011/12 Mourinho zakończył tę narrację w najbardziej bolesny dla Blaugrany sposób.
Real Madryt zdobył mistrzostwo Hiszpanii ze 100 punktami i 121 strzelonymi bramkami, ustanawiając rekordy, które przez lata pozostawały punktem odniesienia dla całej ligi.
To był również zespół, który wygrał na Camp Nou i odebrał Barcelonie przekonanie, że La Liga jest jej prywatną własnością.
Portugalczyk nie zdobył wówczas upragnionej Décimy, ale wielu obserwatorów uważa, że stworzył fundament pod późniejsze sukcesy Królewskich w Lidze Mistrzów.
W Madrycie pamięta się przede wszystkim trofea, rekordy i przywrócenie klubowi mentalności zwycięzców.
W Barcelonie częściej pamięta się konferencje prasowe.
Powrót Mourinho oznacza również powrót jednej z najbardziej wyrazistych postaci światowego futbolu. Trenera, który nigdy nie przechodzi niezauważony i który przez lata skutecznie przypominał, że rywalizacja Realu z Barceloną nie kończy się po ostatnim gwizdku.
Nie wiadomo jeszcze, czy druga kadencja Portugalczyka zakończy się podobnymi sukcesami.
Wiadomo natomiast, że od dziś poziom spokoju w hiszpańskich mediach spadł o co najmniej 50%.
A sezon nawet się jeszcze nie rozpoczął.
🍿 El Clásico właśnie stało się znacznie ciekawsze.

Oczywiście jego zwolennicy powiedzą, że wrócił zwycięzca. Krytycy odpowiedzą, że wrócił człowiek żyjący dawną legendą. Prawda jest taka, że jeśli Mourinho nie wygra od razu, cała romantyczna historia o wielkim powrocie bardzo szybko zamieni się w brutalne rozliczenie z przeszłością.
Nie cieszę się z jego powrotu, ale też się go nie boję. Mourinho z 2012 roku byłby koszmarem. Mourinho z 2026 roku musi dopiero udowodnić, że nadal jest Mourinho z 2012 roku
Wielkie słowa!
Temu Cwelowi Footrollowi już dupa pękła widzieliście ten jego wysryw na temat powrotu Mou ? XD