Pellegrini odpowiada Mourinho. „Wygraliśmy, bo strzeliliśmy, oni nie”
Manuel Pellegrini odpowiedział na ocenę José Mourinho po zwycięstwie Betisu 1:0 nad Realem Madryt. Statystyki pokazują drugą stronę meczu.
Manuel Pellegrini nie zgodził się z pomeczową oceną José Mourinho, według którego Real Betis nastawił się na remis, a ostatecznie „trafił główną wygraną”. Trener gospodarzy przekonywał, że jego zespół od początku grał o trzy punkty. W jednym obaj szkoleniowcy byli zgodni: Real Madryt stworzył wystarczająco dużo okazji, aby nie przegrać tego spotkania.
Betis wygrał 1:0 po bramce Troya Parrott z 81. minuty. Real odpowiedział uderzeniem Mbappé w poprzeczkę, nieuznanym z powodu spalonego golem Carlosa Espí oraz rzutem karnym, który Álvaro Vallés obronił w doliczonym czasie.
PELLEGRINI ODRZUCA WERSJĘ O GRZE NA REMIS
Mourinho po meczu pochwalił postawę swoich zawodników, ale ocenił, że Betis grał na remis i niespodziewanie zdobył komplet punktów. Pellegrini przedstawił inną interpretację wydarzeń.
– Zespół od pierwszej minuty wyszedł po zwycięstwo przeciwko wielkiemu rywalowi – powiedział trener Betisu.
Pellegrini przyznał, że wynik remisowy mógłby być sprawiedliwy. Podkreślił jednak, że w drugiej połowie jego drużyna potrafiła dłużej utrzymywać się przy piłce i przesunąć grę wyżej. Nie ukrywał również, jak ważne były interwencje Vallés.
– My wykorzystaliśmy swoją okazję, a oni nie – podsumował.
To prosta odpowiedź, której trudno odmówić logiki. Futbol nie przyznaje punktów za przewagę w liczbie sytuacji. Jednocześnie sprowadzenie meczu wyłącznie do skuteczności nie pokazuje pełnego obrazu występu Realu.
LICZBY BRONIĄ OCENY MOURINHO
Według danych przytoczonych przez Managing Madrid Real zakończył spotkanie ze współczynnikiem 3,16 gola oczekiwanego. Był to najwyższy wynik madryckiego zespołu bez zdobytej bramki od początku gromadzenia tych danych w sezonie 2020/21.
Real miał rzut karny, trafił w poprzeczkę, zmusił Vallés do kilku bardzo dobrych interwencji i umieścił piłkę w bramce po efektownej przewrotce Espí. Gol został jednak anulowany po analizie VAR z powodu spalonego.
Mourinho miał więc mocne podstawy, aby mówić o dobrym występie swojej drużyny. Real nie został zdominowany ani pozbawiony możliwości atakowania. Przegrał przede wszystkim dlatego, że nie zamienił ogromnej liczby okazji na choćby jedną bramkę.
Szkoleniowiec nie obarczył winą Mbappé po niewykorzystanym rzucie karnym. Przypomniał, że gdy jeden zawodnik podchodzi do jedenastki, odpowiedzialność ponosi cały zespół. To rozsądne podejście po wieczorze, w którym problemem nie była jedna sytuacja, lecz skuteczność całej drużyny.
PELLEGRINI NIE WIDZIAŁ WPŁYWU SĘDZIEGO
Pellegrini odniósł się także do pracy Alejandro Hernández Hernández. Jego zdaniem decyzje sędziowskie nie miały rozstrzygającego wpływu na wynik.
Mourinho bezpośrednio po meczu również nie chciał tłumaczyć porażki arbitrażem. Zaznaczył, że nie przeanalizował jeszcze dokładnie potencjalnej powtórki rzutu karnego ani nieuznanego gola Espí. Krytycznie ocenił natomiast sposób rozdawania żółtych kartek i uznał, że zawodnicy Betisu skuteczniej wywierali presję na arbitra.
JEDEN WYNIK, DWIE UZASADNIONE DIAGNOZY
Pellegrini ma rację w najważniejszej kwestii: Betis zdobył bramkę, a Real nie wykorzystał swoich możliwości. To wystarczyło do zwycięstwa 1:0.
Statystyki znacznie mocniej wspierają jednak ocenę Mourinho dotyczącą przebiegu gry niż sugestię, że Betis kontrolował spotkanie. Real stworzył sytuacje warte ponad trzy gole oczekiwane i był o jeden skuteczny strzał od całkowicie odmiennej narracji.
Porażka nie wymaga burzenia całego planu sportowego. Wymaga zdecydowanie lepszego wykończenia. Real zapłacił najwyższą cenę za nieskuteczność, a Betis zrobił dokładnie to, czego wymaga mecz z takim rywalem: przetrwał jego najlepsze momenty i wykorzystał własną szansę.
