Płatności były, wiedzy nie było. Villar wrócił do sprawy Negreiry
Ángel María Villar zapewnia, że RFEF nie wiedziała o płatnościach Barcelony związanych z José Maríą Enríquezem Negreirą.
Ángel María Villar ponownie zapewnił, że Hiszpańska Federacja Piłkarska nie wiedziała o płatnościach Barcelony związanych z José Maríą Enríquezem Negreirą. Były prezes RFEF przekonuje, że gdyby federacja znała jego relację z klubem, nie pozwoliłaby mu pozostać we władzach środowiska sędziowskiego.
Barcelona płaciła, Negreira zasiadał w kierownictwie Komitetu Technicznego Sędziów, ale najwyraźniej te dwa światy przez lata nie spotkały się na biurkach hiszpańskiej federacji. Kolejna osoba odpowiedzialna za futbol w tamtym okresie dowiedziała się o wszystkim dopiero wtedy, gdy sprawa przestała mieścić się w klubowych segregatorach.
VILLAR ZAPEWNIA, ŻE FEDERACJA NICZEGO NIE WIEDZIAŁA
Villar poruszył temat podczas World Football Summit w Madrycie. Kierował RFEF od 1988 do 2017 roku, czyli przez niemal cały okres objęty obecnym postępowaniem. Śledztwo dotyczy 7,3 miliona euro przekazanych przez Barcelonę Negreirze i jego synowi w latach 2001–2018. Negreira pełnił wówczas funkcję wiceprezesa Komitetu Technicznego Sędziów.
– Nie wiedzieliśmy o niczym. Gdybyśmy znali te fakty, powiedzielibyśmy mu, że nie może tam zasiadać, ponieważ jest związany z klubem – stwierdził były prezes federacji.
To bardzo wygodny obraz całej historii. Barcelona przez lata przelewała pieniądze, osoba zajmująca wysokie stanowisko w strukturach sędziowskich je otrzymywała, a federacja nie zauważyła niczego, co wymagałoby choćby krótkiej rozmowy. Kontrola najwyraźniej działała znakomicie, dopóki nie trzeba było czegoś skontrolować.
BEZ DOKUMENTÓW NIE CHCE OCENIAĆ BARCELONY
Villar zachował większą ostrożność, gdy został zapytany o ewentualną karę sportową dla Barcelony. Wyjaśnił, że nie zna pełnej dokumentacji ani dokładnego stanu postępowania karnego, dlatego nie chce wydawać jednoznacznej opinii.
Przypomniał również, że po rozpoczęciu postępowania karnego procedura dyscyplinarna może zostać zawieszona do czasu zakończenia sprawy przed sądem. Nie przesądził więc ani winy klubu, ani możliwości zastosowania sankcji.
Były prezes RFEF nie przedstawił dowodów, że federacja wiedziała o płatnościach. Nie zmienia to jednak podstawowego pytania: jak relacja finansowa Barcelony z wiceprezesem struktur sędziowskich mogła przez tak długi czas pozostawać poza wiedzą osób zarządzających hiszpańskim futbolem? Na razie oficjalna odpowiedź pozostaje wyjątkowo prosta: nikt niczego nie wiedział.
