Real Dokłada Papiery. Barça Dokłada Ciszę
Real Madryt znów zagląda Barcelonie do szuflad i prosi sąd o kolejne dokumenty oraz przedłużenie śledztwa w Sprawie Negreiry o sześć miesięcy — od 1 września 2026 roku. Jak ujawnił były sędzia Xavi Estrada Fernández, Królewscy chcą zobaczyć m.in. wewnętrzne procedury antykorupcyjne Barçy. Czyli dokumenty pokazujące, jak klub zapobiegał czemuś, co przez 17 lat regularnie opłacał.
Według fragmentów pisma Real twierdzi, że w hiszpańskim systemie sędziowskim panowały arbitralność, klientelizm i „systemowa korupcja”. Mocne słowa, ale też trudno udawać, że ponad 7,5 miliona euro — a według części wyliczeń nawet 8,3 miliona — przypadkiem trafiało do ówczesnego wiceprezesa Komitetu Technicznego Arbitrów. Zwłaszcza że płatności trwały od 2001 do 2018 roku i przeżyły aż czterech prezesów Barcelony. Zmieniali się ludzie, trenerzy i składy, ale przelew najwyraźniej był elementem klubowej tradycji.
Dziennik „AS” podaje, że Real domaga się też faktur, zgód na płatności, audytów i dokumentów spółek Tresep, Radamanto oraz Best Norton, przez które przepływały pieniądze. Klub z Madrytu miał również poprosić UEFA o odebranie Barcelonie tytułów zdobytych w badanym okresie. Na Camp Nou pewnie już liczą, że skoro dokumentów wcześniej zabrakło w aktach, to może tym razem zabraknie też pamięci.
Sprawa trwa dalej, a Barcelona znów może przypomnieć światu, że nie kupowała wpływów, tylko „raporty sędziowskie”. Raporty tak cenne, że przez 17 lat kosztowały więcej niż niejeden solidny transfer. Tyle że piłkarza można pokazać kibicom. Z raportami jest trudniej — szczególnie gdy sąd prosi, żeby wreszcie je odnaleźć.
