Real strzelił dziesięć goli w trzy kolejki. Takiego startu nie było od dekady
Real Madryt strzelił dziesięć goli w trzech kolejkach LaLigi. Zespół Mourinho osiągnął taki wynik jako pierwszy od drużyny Zidane’a.
José Mourinho miał wrócić do Madrytu z kłódką, podwójnym zabezpieczeniem i instrukcją bronienia wyniku 1:0. Po trzech kolejkach jego Real ma komplet punktów, dziesięć strzelonych goli i najlepszy ofensywny początek sezonu od dekady. Portugalczyk najwyraźniej zgubił gdzieś po drodze opinię trenera ostrożnego. Albo po prostu przestał jej słuchać.
OD MĘCZARNI DO CZTERECH GOLI
Real rozpoczął sezon od wyjazdowego zwycięstwa 2:1 nad Espanyolem. Jude Bellingham szybko otworzył wynik, ale gospodarze odpowiedzieli, a drużyna Mourinho długo nie potrafiła wykorzystać przewagi. Dopiero gol debiutującego Carlosa Espíego w ostatniej minucie uratował komplet punktów.
Nie był to początek szczególnie efektowny. Był za to bardzo mourinhowski: trudny mecz, napięcie do końca i zwycięstwo wyrwane wtedy, gdy rywal zaczął już godzić się z remisem.
Cztery dni później Real wrócił na Santiago Bernabéu i po słabej pierwszej połowie rozbił Real Sociedad 4:1. Kylian Mbappé strzelił trzy gole, Vinícius Júnior dołożył jednego, a Mourinho po przerwie zobaczył drużynę grającą znacznie szybciej i agresywniej.
Przeciwko Máladze nie trzeba było nawet czekać na reprymendę w szatni. Po 30 minutach było 3:0. Trafił Bellingham, samobójczego gola strzelił Alfonso Herrero, a Mbappé wykorzystał dośrodkowanie Trenta Alexandra-Arnolda. W doliczonym czasie wynik na 4:0 ustalił Arda Güler.
Dwa gole, potem cztery i kolejne cztery. Real nie zwiększał tempa stopniowo. Po pierwszym ostrzeżeniu po prostu docisnął pedał.
MBAPPÉ PROWADZI, ALE NIE STRZELA SAM
Największą część ofensywnego wyniku wypracował Mbappé. Francuz zdobył cztery bramki: trzy przeciwko Realowi Sociedad i jedną w spotkaniu z Málagą. Nie jest jednak jedynym zawodnikiem odpowiadającym za liczby Realu.
Bellingham trafił z Espanyolem oraz Málagą. Vinícius wpisał się na listę strzelców w meczu z Realem Sociedad, Espí uratował zwycięstwo w Barcelonie, a Güler zamknął strzelanie w trzeciej kolejce. Do bilansu dochodzi jeszcze samobójczy gol bramkarza Málagi.
Dziesięć trafień rozłożyło się więc na pięciu zawodników oraz jedną uprzejmość rywala. Mbappé jest główną bronią, ale Real nie wygląda jak drużyna czekająca wyłącznie na moment Francuza.
Bellingham częściej pojawia się blisko pola karnego. Vinícius otrzymał większą swobodę. Boczni obrońcy uczestniczą w rozegraniu, a Mourinho korzysta z szerokiej kadry bez wyraźnego obniżenia poziomu. Przeciwko Máladze dokonał pięciu zmian w podstawowym składzie, a drużyna rozstrzygnęła mecz przed upływem pół godziny.
POPRZEDNIO ZROBIŁ TO REAL ZIDANE’A
Ostatni raz Real Madryt zdobył co najmniej dziesięć bramek po trzech kolejkach w sezonie 2016/17. Drużyna Zinédine’a Zidane’a rozpoczęła wtedy od zwycięstwa 3:0 nad Realem Sociedad, następnie pokonała Celtę Vigo 2:1 i strzeliła pięć goli Osasunie.
Tamten sezon zakończył się mistrzostwem Hiszpanii oraz zwycięstwem w Champions League. To atrakcyjne porównanie, ale na razie pozostaje wyłącznie ciekawostką. Trzy sierpniowe mecze nie przenoszą automatycznie pucharów z 2017 roku do obecnej gabloty.
Pokazują jednak, że Mourinho zbudował zespół zdolny do regularnego tworzenia sytuacji i szybkiego karania rywali. Real nie wygrywa wyłącznie dzięki kontroli, ustawieniu oraz pojedynczym przebłyskom. Potrafi przyspieszyć, zamknąć przeciwnika i rozstrzygnąć spotkanie kilkoma akcjami.
PRAWDZIWE TESTY DOPIERO NADCHODZĄ
Espanyol długo stawiał opór, Real Sociedad rozpadł się po przerwie, a beniaminek z Málagi został pozbawiony nadziei w pół godziny. Teraz poziom trudności zacznie rosnąć. Real czeka wyjazd do Realu Betis, a następnie inauguracja Champions League przeciwko Interowi.
Dopiero takie spotkania pokażą, czy dziesięć goli było początkiem stałego trendu, czy tylko bardzo dobrym wykorzystaniem korzystnego terminarza. Mourinho nie musi jednak niczego wyjaśniać na zapas. Jego zespół zrobił na początku dokładnie to, co powinien zrobić kandydat do mistrzostwa: zdobył dziewięć punktów i nie zostawił rywalom wiele miejsca na wymówki.
Real strzelił dziesięć goli, stracił dwa i po raz pierwszy od dekady osiągnął dwucyfrowy wynik już po trzech kolejkach. Mourinho wrócił do Madrytu jako specjalista od zamykania meczów. Na razie częściej zamyka je czwartym golem.
