Real wymusza błędy jak nikt. 30 prezentów od bramkarzy w Champions League
Real Madryt zdobył 30 goli w Champions League po błędach bramkarzy rywali. Najnowszy wykorzystał Federico Valverde w meczu z Interem.
Josep Martínez chciał minąć Federico Valverde dryblingiem kilka metrów od własnej bramki. Urugwajczyk nie odpuścił, trącił piłkę końcem buta i zdobył gola na 2:0. Real Madryt ostatecznie pokonał Inter 2:1, a bramkarz włoskiej drużyny dopisał się do listy, na której widnieją znacznie większe nazwiska.
Według danych Opta przytoczonych po meczu Real skorzystał już z 30 błędów bramkarzy zakończonych golem w Champions League w ciągu ostatnich 20 lat. To dwa razy więcej niż drugi pod tym względem Arsenal. Trudno mówić o przypadku, gdy ta sama historia powtarza się trzydzieści razy.
VALVERDE NIE CZEKAŁ NA ZAPROSZENIE
Do błędu Josepa Martíneza doszło w 23. minucie. Inter próbował rozegrać piłkę od własnej bramki, chociaż Real coraz mocniej naciskał. Bramkarz przyjął podanie i zamiast pozbyć się piłki, spróbował ograć Valverde. Pomysł miał być efektowny. Skończył się trafieniem Urugwajczyka do pustej bramki.
Nie był to błąd bez udziału madryckiego zespołu. Valverde ruszył do pressingu, zamknął rywalowi możliwość spokojnego podania i do końca zaatakował piłkę. Real dostał prezent, ale najpierw sam pojawił się pod drzwiami.
Martínez później częściowo się zrehabilitował. Obronił kilka trudnych strzałów, w tym próby Kyliana Mbappé i Jude’a Bellinghama, dzięki czemu Inter pozostał w meczu. Jednej straty nie mógł już jednak cofnąć. Gol Valverde okazał się zwycięski, ponieważ Carlos Augusto odpowiedział w drugiej połowie tylko jednym trafieniem.
KARIUS, DONNARUMMA, MENDY I RESZTA LISTY
Trzydzieści błędów oznacza, że nie mówimy wyłącznie o jednym nieudanym dryblingu na Santiago Bernabéu. Wcześniej pod presją Realu zawodzili bramkarze należący do światowej czołówki.
Loris Karius popełnił dwa pamiętne błędy w finale Champions League w 2018 roku. Karim Benzema przechwycił jego wyrzut i otworzył wynik, a później Niemiec nie zatrzymał dalekiego strzału Garetha Bale’a. W tej samej edycji Sven Ulreich pogubił się po podaniu Corentina Tolisso, co ponownie wykorzystał Benzema.
W 2022 roku Gianluigi Donnarumma stracił piłkę po pressingu francuskiego napastnika. Od tej sytuacji rozpoczął się powrót Realu w rewanżowym meczu z Paris Saint-Germain. Kilka tygodni później Edouard Mendy podał wprost pod nogi Benzemy podczas spotkania z Chelsea.
Do zestawienia trafili również Alisson Becker, którego wybicie odbiło się od Viníciusa Júniora i wpadło do siatki na Anfield, oraz Manuel Neuer. W 2024 roku Niemiec wypuścił piłkę po uderzeniu Viníciusa, a Joselu natychmiast doprowadził do wyrównania w półfinale z Bayernem Monachium.
REAL POTRAFI BYĆ BLISKO, KIEDY RYWAL PĘKA
Statystyka Opta liczy błędy bramkarzy prowadzące bezpośrednio do goli. Nie każdy z nich można automatycznie przypisać pressingowi Realu. Czasem zawodzi chwyt, innym razem podanie albo decyzja podejmowana bez bezpośredniego nacisku.
Powtarza się jednak reakcja madryckich zawodników. Benzema, Vinícius, Joselu czy Valverde byli odpowiednio ustawieni i natychmiast wykorzystywali zawahanie rywala. Sam prezent nie wystarczy. Trzeba go jeszcze zauważyć, przejąć i zamienić na bramkę.
Real zrobił to już 30 razy, czyli dwa razy częściej niż najbliższy konkurent. Bramkarze mogą nazywać to pechem. W Madrycie od lat nazywają to grą do końca.
