Sprawa Negreiry bez szybkiego finału. Wyrok możliwy dopiero pod koniec 2027 roku
Śledztwo w sprawie Negreiry zbliża się do końca. Proces może ruszyć jesienią 2027 roku, a pierwszy wyrok zapaść przed końcem roku.
Barcelona od ponad trzech lat czeka, aż sąd postawi kropkę w sprawie płatności dla byłego wiceprzewodniczącego Komitetu Technicznego Sędziów. Kropki nadal nie ma. Pojawił się za to pierwszy orientacyjny terminarz prowadzący do procesu.
Według źródeł prawnych, z którymi rozmawiała „MARCA”, najbardziej prawdopodobnym terminem rozpoczęcia rozprawy jest jesień 2027 roku. Jeżeli proces ruszy w październiku lub listopadzie i potrwa od jednego do dwóch tygodni, wyrok pierwszej instancji może zapaść jeszcze przed końcem 2027 roku.
Nie jest to oficjalna data ustalona przez sąd. To przewidywany scenariusz, który zależy od zakończenia śledztwa, rozpatrzenia odwołań oraz obciążenia sądu, do którego ostatecznie trafi sprawa.
SĘDZIA NIE ZGODZIŁA SIĘ NA KOLEJNE PÓŁ ROKU
Sędzia Alejandra Gil odrzuciła wniosek Realu Madryt o przedłużenie śledztwa o następne sześć miesięcy. Do prośby klubu przyłączyła się prokuratura. Obecny termin formalny zakończył się 1 września.
Nie oznacza to jednak, że sprawa została zamknięta ani że Barcelona została oczyszczona z zarzutów. Postępowanie pozostaje otwarte, ponieważ na listopad wyznaczono jeszcze dwa przesłuchania. Przed sądem mają pojawić się były piłkarz i trener rezerw Gerard López oraz delegat zespołu rezerw, Antonio A.
Sędzia uznała, że nie trzeba przedłużać całego śledztwa tylko po to, aby przeprowadzić czynności zatwierdzone jeszcze przed upływem dotychczasowego terminu. Mogą one zostać wykonane później i zachować ważność procesową.
Odmowa przedłużenia wygląda dobrze w jednym zdaniu komunikatu. W kolejnym trzeba już dopisać, że śledztwo nadal trwa. Barcelona dostała więc krótszy kalendarz, a nie uniewinnienie.
NAJPIERW KONIEC ŚLEDZTWA, POTEM DECYZJA O PROCESIE
Po listopadowych przesłuchaniach sędzia będzie mogła formalnie zakończyć fazę dochodzenia. Następnie zdecyduje, czy materiał uzasadnia przejście do procedury skróconej prowadzącej do procesu, czy też sprawa powinna zostać w całości lub częściowo umorzona.
Jeżeli postępowanie będzie kontynuowane, strony przedstawią pisma procesowe. Najpierw swoje stanowisko oraz żądane kary określą oskarżyciele, później odpowiedzą obrońcy. Dopiero po wykonaniu tych czynności sprawa może zostać skierowana do właściwego sądu karnego.
Pozostają też odwołania dotyczące dodatkowych dowodów, o które występował Real Madryt, uczestniczący w postępowaniu jako oskarżyciel prywatny. Ich rozpatrzenie może wpłynąć na długość dalszej procedury.
Właśnie dlatego wcześniejszy termin procesu niż jesień 2027 roku jest uznawany przez cytowane źródła prawne za mało realny. Sądowy zegar nie działa w rytmie konferencji prasowych. Tutaj nawet „sprawa zbliża się do końca” może oznaczać kolejnych kilkanaście miesięcy.
BARCELONA NADAL ODRZUCA PODEJRZENIA
Postępowanie dotyczy 7,3 miliona euro, które FC Barcelona wypłaciła w latach 2001–2018 José Maríi Enríquezowi Negreirze oraz podmiotom związanym z nim i jego synem. Negreira był w tym okresie wiceprzewodniczącym Komitetu Technicznego Sędziów.
Klub nie zaprzecza samym płatnościom. Utrzymuje, że pieniądze dotyczyły legalnych usług doradczych, materiałów wideo i raportów na temat sędziów. Barcelona konsekwentnie odrzuca sugestie, że celem było uzyskanie korzyści sportowych lub wpływanie na obsadę i decyzje arbitrów.
To właśnie przeznaczenie pieniędzy oraz intencje osób odpowiedzialnych za ich wypłacanie pozostają osią postępowania. Do czasu rozstrzygnięcia obowiązuje domniemanie niewinności. Nie ma ani wyroku skazującego, ani sądowego potwierdzenia narracji klubu.
PIERWSZY WYROK NIE MUSI BYĆ OSTATNIM
Nawet jeśli rozprawa odbędzie się jesienią 2027 roku, a orzeczenie zostanie wydane przed końcem roku, nie musi to oznaczać definitywnego zamknięcia sprawy. Stronom będą przysługiwać środki odwoławcze.
Realny termin prawomocnego zakończenia postępowania może więc przypadać znacznie później. Koniec 2027 roku należy traktować jako możliwy moment wydania pierwszego wyroku, a nie jako gwarantowaną datę ostatecznego rozstrzygnięcia.
Barcelona może zatem jeszcze długo przekonywać, że wszystko zostanie wyjaśnione przed sądem. Sąd najwyraźniej zamierza dać klubowi mnóstwo czasu na dopracowanie tego zdania.
