Tebas pochwalił Barcelonę. Dług został, ale „zadanie domowe” podobno odrobione
Javier Tebas pochwalił poprawę finansów Barcelony. Limit kosztów kadry wzrósł do 582,769 mln euro, lecz zadłużenie klubu nie zniknęło.
Javier Tebas wyjątkowo nie wyciągnął czerwonego długopisu. Prezes LaLigi pochwalił sytuację finansową FC Barcelony i stwierdził, że klub „dobrze odrabia zadanie domowe”. Powodem jest wzrost limitu kosztów kadry sportowej z 432,807 do 582,769 miliona euro. Prawie 150 milionów więcej i już można odnieść wrażenie, że świadectwo zostało wystawione. Dług oczywiście nigdzie się nie wyprowadził.
TEBAS PATRZY NA ZDOLNOŚĆ DO SPŁATY
– Często czytam, że Barcelona ma nie wiadomo ile milionów długu. Ważne są również przychody i zdolność do jego spłaty. Trzeba dobrze ocenić tę sytuację – powiedział Tebas podczas prezentacji nowych limitów klubów zawodowych.
Prezes LaLigi przypomniał, że roczne przychody Barcelony przekroczyły miliard euro. Jego zdaniem klub ma więc możliwości, aby obsługiwać zadłużenie i poprawiać swoją sytuację. To ważne rozróżnienie: Tebas nie ogłosił, że Barcelona pozbyła się długu. Stwierdził jedynie, że dysponuje przychodami pozwalającymi go spłacać.
To jednak wystarczyło, aby narracja znów nabrała rozpędu. Jeszcze kilka dni wcześniej klub przedstawiał członkom sprawozdanie za sezon 2025/26, zakończony stratą w wysokości 18 milionów euro mimo rekordowych przychodów. Teraz na pierwszym planie jest już wzrost limitu i pochwała ze strony człowieka, którego w Barcelonie zwykle przedstawia się jako głównego hamulcowego.
LIMIT WZRÓSŁ, PROBLEMY NIE ZNIKNĘŁY
Dyrektor generalny LaLigi Javier Gómez wyjaśnił, że poprawa wynika z wyższych przychodów, ograniczenia części kosztów strukturalnych, odrabiania wcześniejszych strat oraz wpływów z transferów zawodników. Potwierdził również, że Barcelona funkcjonuje obecnie zgodnie z zasadą 1:1.
Limit kosztów kadry sportowej nie jest jednak kwotą leżącą na klubowym koncie. Obejmuje między innymi wynagrodzenia piłkarzy i trenerów, premie, amortyzację transferów, prawa do wizerunku, składki oraz wynagrodzenia pośredników. Wyższy poziom oznacza większą swobodę przy rejestrowaniu zawodników i budowaniu drużyny, ale nie anuluje zadłużenia ani kosztów związanych z przebudową Spotify Camp Nou.
Skala poprawy jest wyraźna. Barcelona ma drugi najwyższy limit w LaLidze, przed Atlético Madryt, którego pułap wynosi 361,287 miliona euro. Do Realu Madryt pozostaje jednak spory dystans. Limit klubu ze stolicy to rekordowe 832,786 miliona, czyli ponad 250 milionów więcej niż w przypadku Barcelony.
POCHWAŁA, KTÓRĄ ŁATWO SPRZEDAĆ
Tebas ocenia, że Barcelona zaczęła porządkować sytuację i odzyskuje zdolność do normalnego działania. To bez wątpienia dobra wiadomość dla klubu. Nie jest natomiast potwierdzeniem, że wszystkie finansowe problemy zostały rozwiązane.
Na razie Barcelona dostała pochwałę za odrabianie zadania. Do spłaty pozostała jeszcze cała reszta, ale tę część można przecież umieścić nieco niżej w komunikacie.
