Mourinho wrócił do Realu. Ale jego futbol już nie
José Mourinho wrócił do Realu Madryt po latach, ale ktoś najwyraźniej zapomniał poinformować jego dawną wersję, że tym razem nie będzie chodziło wyłącznie o siłę, zabezpieczenie środka i czekanie na błąd rywala.
Jak opisuje Cadena SER, podczas przygotowań do sezonu Portugalczyk pokazuje Real znacznie bardziej elastyczny niż ten ze swojej pierwszej kadencji. Najbardziej wymowny przykład? Bernardo Silva może występować jako drugi środkowy pomocnik obok Auréliena Tchouaméniego. Według hiszpańskiej rozgłośni taki wariant kilkanaście lat temu byłby u Mourinho praktycznie nie do pomyślenia.
To jednak nie koniec zmian. Arda Güler jest ustawiany głębiej i dostaje więcej odpowiedzialności przy organizowaniu gry. Zamiast trzymać wszystkich kreatywnych zawodników możliwie daleko od własnej bramki, Mourinho próbuje zmieścić ich w środku pola i wykorzystać technikę, a nie tylko fizyczność.
Nie jest to wyłącznie teoria ze studia radiowego. W sparingu z Deportivo Bernardo Silva rozpoczął mecz w środku pola, a obok niego znaleźli się Camavinga i Güler. Sam Mourinho po spotkaniu przyznawał, że okres przygotowawczy służy mu właśnie do prób, zmian struktury i testowania różnych funkcji zawodników.
I tutaj zaczyna się najciekawsza część całej historii.
Mourinho wrócił do Madrytu z łatką trenera należącego do innej epoki. Tymczasem pierwsze tygodnie sugerują coś odwrotnego: zamiast zmuszać obecny Real do grania jak jego drużyna z 2012 roku, Portugalczyk zaczyna dostosowywać siebie do piłkarzy, których dostał.
Bernardo jako głębszy pomocnik. Güler bliżej rozegrania. Więcej techniki w centrum.
Czyli człowiek się zmienił.
To już oficjalnie dziwny sezon.
