Xavi skreślony w Barcelonie. W klubie podobno nadal cenią jego zasługi. Podobno
Bycie legendą FC Barcelony daje wiele przywilejów. Można wygrać osiem mistrzostw Hiszpanii, cztery Ligi Mistrzów, trzy Puchary Króla, a nawet zdobyć mistrzostwo jako trener. Ale najwyraźniej nie daje przepustki na mecz legend Barcelony.
Xavi Hernandez przekonał się o tym na własnej skórze. Według doniesień hiszpańskich mediów były szkoleniowiec Blaugrany nie został zaproszony na ostatnie spotkania “Legend Barcelony” rozgrywane w Miami i Seulu. Powód? Oficjalnie żadnego nie ma. Nieoficjalnie – Xavi popełnił jeden z najcięższych grzechów w obecnej Barcelonie: powiedział publicznie, co myśli.
Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu legenda klubu stwierdziła, iż za jego zwolnieniem stał nie tyle Joan Laporta, co Alejandro Echevarria, czyli człowiek, który według Xaviego ma w klubie więcej do powiedzenia niż sam prezydent. To trochę tak, jakby powiedzieć na rodzinnym obiedzie, kto naprawdę trzyma pilota od telewizora. Niby wszyscy wiedzą, ale nie wypada mówić tego na głos.
Jak informuje Javier Miguel z dziennika “AS”, właśnie te słowa miały sprawić, że Xavi stał się w Barcelonie personą non grata. Co ciekawe, za dobór składu legend odpowiada… ten sam Alejandro Echevarria. Przypadek? Oczywiście. Tak samo jak przypadkiem wszystkie światła na stadionie gasną dokładnie wtedy, gdy przyjeżdża kontrola finansowa.
Klub przekonuje, że sprawa ma charakter tymczasowy i drzwi dla Xaviego pozostają otwarte. W Barcelonie drzwi są zresztą zawsze otwarte. Problem w tym, że czasem ktoś bardzo pilnuje, żeby nikt przez nie nie przeszedł.
Na ten moment wygląda więc na to, że łatwiej wrócić do Barcelony jako nowy brazylijski talent za 60 milionów euro niż jako jedna z największych legend w historii klubu.
Ale spokojnie. To tylko tymczasowa sytuacja. Tak samo tymczasowa, jak odejście Messiego, problemy finansowe i remont Camp Nou.

Nieźle szambo 🤣🤣