Zabiri strzela dla Racingu, a stare marzenie o Barcelonie wraca do obiegu
Yassir Zabiri strzelił pięć goli w pięciu meczach Racingu. Media przypomniały jego wypowiedź z 2025 roku o marzeniu gry w Barcelonie.
Pięć goli w pięciu kolejkach LaLigi wystarczyło, aby Yassir Zabiri znów został przedstawiony jako piłkarz marzący o Barcelonie. Brzmi świeżo, ale sama wypowiedź świeża nie jest. Marokańczyk mówił o tym już w listopadzie 2025 roku. Teraz po prostu zaczął regularnie trafiać do bramki, więc stary cytat został odkurzony i dostał nowe życie.
Nie ma informacji o ofercie Barcelony, negocjacjach ani nawet aktualnych rozmowach z otoczeniem zawodnika. Jest dobra forma napastnika Racingu Santander i zdanie sprzed dziesięciu miesięcy. W transferowej opowieści o Barcelonie to jednak zestaw niemal kompletny.
PIĘĆ MECZÓW, PIĘĆ GOLI
Zabiri znakomicie rozpoczął sezon po wypożyczeniu ze Stade Rennais do Racingu. W pięciu kolejkach LaLigi strzelił pięć goli. Ostatnie dwa zdobył w wygranym 2:1 spotkaniu z Deportivo Alavés.
Goście objęli prowadzenie po trafieniu Ville Koskiego, ale jeszcze przed przerwą Zabiri wykorzystał podanie Íñiga Vicente i doprowadził do remisu. W 53. minucie Marokańczyk ponownie znalazł się we właściwym miejscu, zamykając akcję Racingu z bliskiej odległości.
Dzięki jego bramkom beniaminek odniósł drugie zwycięstwo w sezonie. Zabiri zrealizował natomiast połowę celu, który wyznaczył sobie podczas sierpniowej prezentacji. Zapowiedział wtedy, że chce zdobyć co najmniej dziesięć bramek. Po pięciu kolejkach trudno zarzucić mu brak konsekwencji.
MARZENIE MA JUŻ DZIESIĘĆ MIESIĘCY
Wątek Barcelony pochodzi z rozmowy, której Zabiri udzielił beIN Sports po młodzieżowych mistrzostwach świata w 2025 roku. Napastnik przyznał wówczas, że jego marzeniem jest gra w katalońskim klubie.
Marokańczyk wspominał również, że oglądał Barcelonę w czasach, gdy jej atak tworzyli Lionel Messi, Neymar i Luis Suárez. Jednocześnie podkreślił, że zamierza koncentrować się na swoim ówczesnym klubie, zdobywać kolejne bramki i pracować na realizację celu, który sam określał jako odległy.
To ważny szczegół. Zabiri nie złożył teraz publicznej deklaracji przed kamerami po meczu z Alavés. Media połączyły jego aktualną skuteczność z wypowiedzią z listopada ubiegłego roku.
BARCELONA NA RAZIE ISTNIEJE TYLKO W CYTACIE
Nie ma wiarygodnego potwierdzenia, że Barcelona prowadzi obecnie działania zmierzające do pozyskania Zabiriego. Nie poinformowano o kontakcie z Rennes, Racingiem ani przedstawicielami zawodnika. Stwierdzenie, że napastnik „marzy o Barcelonie”, jest prawdziwe, ale na tym kończą się potwierdzone związki tej historii z katalońskim klubem.
Zabiri pozostaje zawodnikiem Stade Rennais, a bieżący sezon spędza na wypożyczeniu w Racingu. Klub z Santander będzie zresztą najbliższym ligowym rywalem Barcelony. Obie drużyny spotkają się 16 września na Camp Nou.
Marokańczyk nie potrzebuje więc transferowego zaproszenia, aby pojawić się w Barcelonie. Najpierw przyjedzie tam jako przeciwnik, a swoją kandydaturę może przedstawić w najprostszy możliwy sposób: na boisku.
STARA ŚPIEWKA ZNOWU DZIAŁA
Wokół Barcelony podobne historie pojawiają się regularnie. Zawodnik zaczyna dobrze grać, z archiwum wraca opowieść o dziecięcej fascynacji Messim, a po chwili powstaje wrażenie, że kolejnym przystankiem musi być Camp Nou. Brakuje tylko drobiazgów, takich jak stanowisko klubu, oferta czy pieniądze.
Zabiri na uwagę zasłużył. Pięć goli w pięciu kolejkach, w tym zwycięski dublet przeciwko Alavés, to fakty, a nie promocyjna narracja. Nie trzeba jednak dopisywać mu transferu do Barcelony, aby docenić jego początek sezonu.
Na razie napastnik realizuje marzenia w Santander, choć być może nie dokładnie te, które najlepiej sprzedają się w katalońskich nagłówkach.
