150 Milionów Euro za Juliána Álvareza?
Barcelona podobno szykuje ofertę wartą nawet 150 milionów euro wraz ze zmiennymi. Tak przynajmniej twierdzi José Álvarez z El Chiringuito.
To ta sama Barcelona, która od lat opowiada o finansowym zaciskaniu pasa, kreatywnej księgowości, dźwigniach ekonomicznych i walce o rejestrację kolejnych zawodników.
Po publicznych słowach Álvareza, który przyznał, że transfer byłby najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron, w Atlético zapanowała nerwowa atmosfera. Według hiszpańskich mediów najważniejsi działacze klubu odbyli serię spotkań poświęconych przyszłości Argentyńczyka.
W Katalonii najwyraźniej uznano natomiast, że najlepszą odpowiedzią będzie wyciągnięcie z kieszeni… 150 milionów euro.
Co ciekawe, José Álvarez i Jota Jordi mieli wiedzieć o zbliżającej się deklaracji zawodnika jeszcze przed jej publikacją. Obaj kilka dni wcześniej bawili się na weselu Joana Solera z komisji sportowej Barcelony, gdzie obecny był również Joan Laporta.
Przypadek? Oceńcie sami.
Najciekawszy w całej historii nie jest jednak sam Álvarez. Najciekawsze jest to, że klub, który regularnie tłumaczy kibicom ograniczenia finansowe, nagle pojawia się w mediach z transferem za 150 milionów euro.
Bo pytanie nie brzmi już, czy Barcelona chce kupić Juliána Álvareza.
Pytanie brzmi: którą dźwignię uruchomi tym razem?
