Atletico otworzyło drzwi Alvarezowi
Miało być porozumienie Juliána Álvareza z Arsenalem. Po sprawdzeniu okazuje się, że sytuacja jest nieco inna — i znacznie bardziej absurdalna. Atlético Madryt zgodziło się rozpocząć rozmowy w sprawie sprzedaży napastnika do Londynu, ale sam zawodnik odrzuca ten kierunek. Nadal chce trafić do Barcelony, której Atlético nie zamierza nawet dopuścić do negocjacji.
Według „Mundo Deportivo” władze Atlético zmieniły swoje podejście do przyszłości Argentyńczyka. Klub miał zaakceptować, że konflikt zaszedł zbyt daleko i dalsza współpraca może być bardzo trudna. Álvarez może więc odejść, ale pod jednym warunkiem: nie do Barcelony.
Madrytczycy są gotowi rozmawiać z Arsenalem, który od dłuższego czasu interesuje się napastnikiem. Nie oznacza to jednak, że oba kluby ustaliły już kwotę transferu ani że operacja znajduje się na ostatniej prostej. Najważniejsze jest to, że Atlético po raz pierwszy miało wyrazić zgodę na rozpoczęcie negocjacji dotyczących sprzedaży swojej gwiazdy.
Problem pojawił się natychmiast. „Mundo Deportivo” podaje, że propozycja Arsenalu dotarła już do Álvareza, ale zawodnik nie zamierza jej przyjmować. Argentyńczyk nie chce wracać do Anglii po dwóch sezonach spędzonych w Manchesterze City. Jego priorytetem pozostaje Barcelona.
Atlético zgadza się więc na klub, którego nie chce zawodnik. Zawodnik chce klubu, którego nie akceptuje Atlético. Barcelona może na to wszystko patrzeć, ponieważ jej udział w rozmowach został zawieszony na poziomie właścicielskim.
Miguel Ángel Gil Marín publicznie deklarował wcześniej, że Atlético nie sprzeda Álvareza Barcelonie nawet za 200 milionów euro. Początkowo komunikat dotyczył zatrzymania napastnika za wszelką cenę. Teraz, jeżeli wierzyć najnowszym informacjom, stanowisko zostało nieco dopracowane. Sprzedaż jest możliwa, o ile kupującym nie będzie akurat klub wybrany przez piłkarza.
Sytuacja Álvareza w Madrycie jest coraz trudniejsza. Argentyńczyk nie znalazł się w kadrze na ligowy mecz z Málagą. Diego Simeone tłumaczył jego nieobecność brakami treningowymi i zapewniał, że nadal uważa go za najlepszego zawodnika zespołu. Wokół centrum treningowego Atlético pojawiły się jednak plakaty „Julián out”, a podczas pierwszego spotkania sezonu część kibiców wyrażała niezadowolenie z zachowania napastnika.
Álvarez już podczas mistrzostw świata mówił otwarcie o potrzebie zmiany. Jego zdaniem transfer byłby najlepszym rozwiązaniem dla obu stron. Z medialnych relacji wynika, że Atlético wcześniej miało obiecać mu zgodę na odejście, jeżeli pojawi się odpowiednia oferta. Klub nie zamierza jednak wzmacniać bezpośredniego rywala w LaLiga.
W całej operacji może pojawić się również Viktor Gyökeres. „Mundo Deportivo” twierdzi, że Arsenal mógłby wykorzystać swojego napastnika podczas rozmów z Atlético, a Simeone zaakceptowałby taki wariant. Nie ma jednak potwierdzenia konkretnej kwoty ani ostatecznego pakietu przygotowanego przez londyński klub.
Co ciekawe, równolegle pojawiła się informacja, że Barcelona zrezygnowała z walki o Álvareza tego lata. David Sánchez przekazał na antenie Radia MARCA, że kataloński klub uznał operację za niemożliwą do przeprowadzenia i rozpoczął poszukiwania innego napastnika. Nazwisko Argentyńczyka może wrócić w 2027 roku, ale obecnie Barcelona ma koncentrować się na innych celach.
To tłumaczy wznowienie zainteresowania Lautaro Martínezem. Problem w tym, że Inter również nie chce sprzedawać swojego kapitana. Barcelona przeniosła więc uwagę z napastnika, którego klub nie sprzeda jej z powodów politycznych, na napastnika, którego klub nie zamierza sprzedawać nikomu.
Na razie nie ma porozumienia Álvareza z Arsenalem, oficjalnej oferty zaakceptowanej przez Atlético ani ustalonej kwoty transferu. Jest zgoda madryckiego klubu na rozpoczęcie rozmów z londyńczykami oraz odmowa zawodnika, który nadal czeka na Barcelonę.
Arsenal otrzymał drzwi otwarte przez Atlético. Álvarez nawet nie zamierza przez nie przechodzić. Barcelona z kolei stoi pod innymi drzwiami i właśnie dowiedziała się, że Inter również zamknął je od środka.
Źródła: Mundo Deportivo · Reuters · MARCA
