Joan garcía jak valdés. Finał Mundialu obejrzy z najlepszego miejsca
Hiszpania zagra dziś z Argentyną o mistrzostwo świata, a Barcelona już może szykować narrację o kolejnym sukcesie swojej akademii. W kadrze znalazło się aż ośmiu piłkarzy Blaugrany — dokładnie tylu, ilu poleciało na zwycięski mundial w 2010 roku. Różnica jest taka, że Joan García i Eric García nie rozegrali dotąd ani minuty.
Najbardziej symboliczna jest sytuacja Joana. Zdobył Trofeo Zamora, mistrzostwo Hiszpanii i Superpuchar, ale w reprezentacji nadal pozostaje widzem z akredytacją. Unai Simón nie tylko nie oddał miejsca w bramce, lecz także ustanowił rekord kolejnych minut bez straty gola w historii mundiali. Trudno więc oczekiwać, aby Luis de la Fuente właśnie w finale postanowił przeprowadzić eksperyment społeczny.
Historia niemal kopiuje przypadek Víctora Valdésa z 2010 roku. Wtedy również najlepszy bramkarz LaLigi spędził cały turniej na ławce, ponieważ bronił Iker Casillas. Szesnaście lat później Barcelona ponownie ma swojego znakomitego golkipera w finale — oraz równie znakomity widok na plecy reprezentacyjnej „jedynki”.
Jeżeli Hiszpania wygra, Joan García oczywiście zostanie mistrzem świata. Barcelona dopisze sukces do klubowej kroniki, media przypomną o „decydującej roli Blaugrany”, a liczba minut bramkarza pozostanie skromnym, zupełnie niepotrzebnym szczegółem.
