Julián Wściekły na Atlético. Barça już Widzi Otwartą Bramę
Mundo Deportivo, powołując się na dziennikarza ESPN Argentina Leo Paradizo, informuje, że Julián Álvarez miał bardzo źle odebrać ostatnie wypowiedzi władz Atlético. Otoczenie napastnika uważa, że klub celowo uderzył w niego zaledwie 48 godzin przed finałem mundialu. Relacje miały popsuć się do tego stopnia, że zawodnik podobno rozważa nawet niepojawienie się na pierwszych treningach po turnieju.
Barcelona oczywiście odbiera to jako kolejny „przełom”. Transferu nadal nie ma, Atlético nie chce negocjować, ale w Katalonii wystarczy jedno obrażone spojrzenie piłkarza, by ponownie uruchomić całą orkiestrę marzeń. Julián nie stawi się na treningu? Doskonale. Jeszcze tylko polubi zdjęcie Camp Nou i operację będzie można uznać za prawie zamkniętą.
Miguel Ángel Gil Marín przekazał wcześniej wyjątkowo jasno, że Atlético nie zaakceptuje za Argentyńczyka ani 100, ani 150, ani nawet 200 milionów euro. Dodał również, że Álvarez nie zagra w przyszłym sezonie dla Barcelony. W normalnym klubie byłby to koniec rozmowy. W Barcelonie to dopiero początek kolejnego odcinka.
Największą ciekawostką pozostaje moment całego zamieszania. Julián zamiast spokojnie przygotowywać się do finału z Hiszpanią, został bohaterem transferowej wojny między klubami. Barça nadal nie ma zgody Atlético, porozumienia ani podpisu piłkarza. Ma za to napięcie, medialny chaos i nadzieję. Czyli wszystko, co w ostatnich latach nazywała planem transferowym.
