Leão nie dla Barcelony. Samo nazwisko już nie wystarczy
Rafael Leão ponownie znalazł się blisko Barcelony. Oczywiście wyłącznie w medialnych doniesieniach, czyli tam, gdzie Barça wciąż może pozwolić sobie na każdego. Według „La Gazzetta dello Sport” Portugalczyk został zaoferowany klubowi przez otoczenie Jorge Mendesa, ale Deco i Hansi Flick nie byli zainteresowani.
Leão jest teraz blisko Fenerbahçe, które ma zapłacić Milanowi około 50 milionów euro i zaoferować zawodnikowi 8 milionów rocznie plus premie. Barcelona uznała, że po sprowadzeniu Karima Adeyemiego i Anthony’ego Gordona nie potrzebuje następnego skrzydłowego. Zwłaszcza takiego, który kosztuje jak gwiazda, a bez piłki czasami porusza się jak honorowy gość.
Portugalczyk miał być jednym z wielkich transferowych marzeń Laporty, lecz skończyło się na kolejnej propozycji od Mendesa i uprzejmym „nie”. Tym razem Barça nie przegrała walki o zawodnika. Po prostu wyjątkowo nie zdążyła jej publicznie ogłosić.
