Maresca nie Zamyka Drzwi Rodriemu. „wszystko Może się Wydarzyć”
Rodri wrócił do Manchesteru, zameldował się w klubowym ośrodku i na papierze znów jest po prostu zawodnikiem City. Tyle że Enzo Maresca najwyraźniej nie dostał instrukcji, żeby uspokoić kibiców. Zapytany o przyszłość Hiszpana odpowiedział krótko: przy otwartym oknie transferowym „wszystko może się wydarzyć”.
Trener City potwierdził, że spotkał już Rodriego po jego powrocie. Przywitał go uściskiem, ocenił, że pomocnik wygląda dobrze, a potem zostawił jego przyszłość szeroko otwartą. Nie było więc obowiązkowego „jest naszym zawodnikiem i liczymy na niego przez cały sezon”. Było za to „zobaczymy, co się wydarzy” — czyli dokładnie tyle, ile potrzeba, żeby saga dostała paliwa na kolejne kilka dni.
Barcelona nadal próbuje dogadać transfer, a Manchester City wcześniej odrzucał jej propozycje. Według ostatnich doniesień Barça szykuje kolejne podejście, które może sięgnąć 70 mln euro. Rodri tymczasem wrócił do pracy, bo kontrakt jednak ma tę drobną wadę, że obowiązuje nawet wtedy, gdy pół Europy wysyła cię już do innego klubu.
Najważniejsze jest jedno: Maresca mógł jednym zdaniem zamknąć temat. Nie zrobił tego. Barcelona nadal więc naciska, City nadal czeka na lepszą ofertę, a Rodri wrócił do treningów z klubem, z którego być może za chwilę odejdzie. Saga trwa — i na razie nikt nie ma odwagi powiedzieć, że to już koniec.
