Nosił wilk razy kilka. Ferran zagrał metodą Barcelony
Barcelona nie jest zachwycona ostatnimi wypowiedziami Ferrana Torresa. Jak podaje Lluís Miguelsanz ze „Sportu”, klub najbardziej zirytowało to, że napastnik publicznie zażądał większego uznania, zanim przedstawił swoje oczekiwania pionowi sportowemu. Sprawa kontraktu wyszła więc z gabinetów, zanim zdążyła do nich wejść.
Trudno jednak nie zauważyć ironii. Kilka tygodni wcześniej Barça z zadowoleniem obserwowała, jak Julián Álvarez naciska za pośrednictwem mediów na Atlético. Różnica jest istotna: Argentyńczyk wcześniej rozmawiał ze swoim klubem i jasno dążył do transferu, podczas gdy Ferran przede wszystkim wzmacnia pozycję przed negocjacjami. Mechanizm pozostaje jednak znajomy — publiczna presja działa świetnie, dopóki jej adresatem jest ktoś inny.
Barcelona może więc przekonywać, że obie sytuacje nie są identyczne, i technicznie będzie miała rację. Problem w tym, że Ferran wykorzystał dokładnie tę przestrzeń medialną, z której Barça sama chętnie korzystała przy Álvarezie. Nosił wilk razy kilka. Teraz kataloński klub odkrywa, że ta metoda jest znacznie mniej atrakcyjna, gdy wraca do nadawcy.
