Oyarzabal Zgasił Barcelonę, Zanim Ta Zdążyła Odpalić Excela
FC Barcelona ruszyła na poszukiwania napastnika. A dokładniej: ruszyła na poszukiwania kolejnego piłkarza, którego można dopisać do listy „marzy o grze w Barçy”, zanim ktoś zapyta o pieniądze.
Tym razem w hiszpańskich mediach pojawił się temat Mikela Oyarzabala. Piłkarz Realu Sociedad miałby być jedną z opcji dla Barcelony, bo wiadomo — jak nie da się kupić największych gwiazd, to zawsze można zrobić z tego „sprytny plan sportowy”.
Problem w tym, że Oyarzabal szybko ostudził atmosferę. Powiedział jasno, że jest szczęśliwy w Realu Sociedad.
Czyli klasyczna historia transferowa Barçy:
Najpierw media wrzucają nazwisko.
Potem kibice robią kompilacje.
Potem Laporta pewnie opowiada o wielkim projekcie.
A na końcu zawodnik mówi: „Panowie, spokojnie, ja mam klub”.
W normalnym świecie to byłby koniec tematu. W Barcelonie to dopiero etap pierwszy: „zawodnik jeszcze nie zrozumiał, że marzy o Camp Nou”.
Real Madryt, gdy chce napastnika, odpala konkrety.
Barcelona, gdy chce napastnika, odpala narrację, sentyment i kalkulator ustawiony na tryb „raty, bonusy i nadzieja”.
Oyarzabal na razie wybrał stabilność, dom i Real Sociedad.
A Barça? Barça dalej szuka dziewiątki, która uwierzy, że projekt sportowy da się podpisać bez pytania o gwarancje przelewu.
