Real podbiera Barcelonie kolejne cele. A potem okazuje się, że nikt ich nie chciał
Jeszcze kilka tygodni temu katalońskie media regularnie łączyły FC Barcelonę z Bernardo Silvą i Marcem Cucurellą. Obaj mieli znajdować się na radarze Blaugrany, obaj byli przedstawiani jako interesujące opcje na rynku i obaj mieli pasować do projektu Hansiego Flicka.
Dziś obaj są o krok od Realu Madryt.
I co ciekawe, wraz z pojawieniem się informacji o ich przeprowadzce na Santiago Bernabéu, zaczęła pojawiać się również zupełnie nowa narracja.
Okazuje się, że Bernardo Silva nie był priorytetem. Nie był potrzebny. Nie rozwiązywał żadnego problemu kadrowego. Co więcej, miał już swoje lata i nie wpisywał się w długoterminową wizję klubu.
Bardzo podobnie wygląda sytuacja Cucurelli. Jeszcze niedawno media zastanawiały się, czy Barcelona powinna wyłożyć za niego kilkadziesiąt milionów euro. Dziś słyszymy, że klub posiada Alejandro Balde, ma inne priorytety i w zasadzie nie potrzebował kolejnego lewego obrońcy.
Przypadek?
Być może.
Trudno jednak nie zauważyć pewnej prawidłowości. Gdy zawodnik pojawia się w transferowych plotkach, przedstawiany jest jako interesująca opcja dla Barcelony. Gdy wybiera inny kierunek, bardzo szybko okazuje się, że nigdy nie był szczególnie potrzebny.
W ten sposób Barcelona zdołała już nie sprowadzić całkiem imponującą liczbę piłkarzy.
Co ciekawe, zarówno Bernardo Silva, jak i Marc Cucurella trafiają właśnie do klubu, który podobno miał znajdować się w kryzysie sportowym po odejściu Carlo Ancelottiego. Tymczasem Real Madryt finalizuje kolejne transfery, a Barcelona kolejny raz tłumaczy, dlaczego dany zawodnik nie był jej niezbędny.
Oczywiście nie można wykluczyć, że osoby związane z Barceloną rzeczywiście mają rację. Być może Bernardo Silva i Cucurella faktycznie nigdy nie byli poważnymi celami transferowymi.
Pozostaje tylko jedno pytanie.
Jeżeli Barcelona naprawdę nie była zainteresowana żadnym z nich, to dlaczego przez ostatnie tygodnie katalońskie media tak usilnie próbowały przekonać kibiców, że jest inaczej?
