Romero nie czeka na Barcelonę. Barça jeszcze nie wie, czy go chce
Cristian Romero nie odrzuca kolejnych ofert, siedząc przy telefonie i wypatrując połączenia z numerem kierunkowym +34. Jak informuje Fabrizio Romano, Argentyńczyk nie ma żadnego porozumienia z Barceloną ani nie wstrzymuje transferu do Interu z powodu katalońskiego klubu. Barça po prostu znów pojawiła się w historii wcześniej, niż zdążyła podjąć decyzję.
Wątpliwości dotyczą nawet tego, czy klub w ogóle sprowadzi latem środkowego obrońcę. Najpierw ktoś musi odejść, potem trzeba znaleźć pieniądze, a dopiero później można ustalić, czy Romero rzeczywiście jest właściwym kandydatem. Klasyczna kolejność Barcelony: nazwisko, nagłówki, analiza finansowa, a na końcu pytanie, czy ten transfer ma sens.
Rozmowy Romero z Interem blokują kwestie finansowe. Według Romano 28-latek nie oczekuje 7,5–8 milionów euro netto rocznie, lecz pensji zbliżonej do tej, którą otrzymuje w Tottenhamie – według części źródeł około 5 milionów. Porozumienie między klubami miało już zostać wypracowane, ale po pozyskaniu Johna Stonesa Inter może spokojniej ocenić całą operację.
Romero zatem nie czeka na Barcelonę. Trudno zresztą czekać na klub, który sam jeszcze nie wie, czy szuka obrońcy, czy tylko sprawdza, jak jego nazwisko wygląda w katalońskiej prasie.
